Od 22 marca, czyli od momentu krwawego podwójnego zamachu terrorystycznego, z lotniska nie odleciałżaden samolot. W ataku hala odpraw została znacznie zniszczona.

 

 

Samoloty zamiast w Zaventem lądują w Liege lub w Charleroi.

 

We wtorek przeprowadzono w budynku w pobliżu hali symulację częściowego wznowienia działalności lotniska włącznie z odprawą. Wezwano do pracy 800 pracowników. Jednak tego samego dnia dyrektor lotniska Arnaud Feist uprzedził, że po otwarciu będzie ono pracować jedynie na 20 procent swoich możliwości, czyli odprawiać od 800 do tysiąca osób na godzinę; normalnie odprawia w tym samym czasie pięć tysięcy osób.

 

Trzeba więc dokonać wyboru na poziomie towarzystw lotniczych - sprecyzował Feist w wypowiedzi dla dziennika gospodarczego "L'Echo". Powrót do normalności będzie "trwać miesiące" - podkreślił.

 

22 marca w samobójczych zamachach w stolicy Belgii na lotnisku i w kolejce podziemnej pomiędzy stacjami Schuman i Maelbeek w bezpośrednim sąsiedztwie Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i Rady UE zginęło 35 osób, w tym trzech zamachowców. Ok. 340 osób zostało rannych.

 

PAP