Reforma to największe wyzwanie dla socjalistycznej administracji Nicolasa Maduro, odkąd w grudniu ubiegłego roku opozycyjna Koalicja na rzecz Jedności Demokratycznej (MUD) zdobyła większość w Zgromadzeniu Narodowym (parlamencie).

 

Większość z osób, które mają zostać objęte amnestią, to skazani za podżeganie do antyrządowych protestów w 2014 roku. Jest wśród nich także Leopoldo Lopez, którego uznano wówczas winnego podpaleń, użycia przemocy i uszkodzenia mienia publicznego. Został skazany na 13 lat i dziewięć miesięcy więzienia.

 

Organizacje chroniące praw człowieka - m.in. głosem żony Lopeza, Lilian Tintori - twierdzą jednak, że umotywowanie wyroku było "czysto polityczne, a Lopez jest głównym więźniem politycznym całej Ameryki Łacińskiej".

 

Klincz polityczny na szczytach władzy

 

Nicolas Maduro zapowiedział już jednak, że nie dopuści do "uwolnienia kryminalistów". - Codziennie przegłosowują kolejne ustawy, chcąc wypuszczenia z więzień morderców, handlarzy narkotykami i terrorystów - powiedział o opozycji prezydent.

 

Próba prezydenta Maduro niedopuszczenia do amnestii mże się powieść. Jego ugrupowanie wciąż kontroluje bowiem Sąd Najwyższy Wenezueli, który od blisko 4 miesięcy skutecznie blokuje wszystkie zaproponowane przez MUD reformy.

 

 

emol.com/noticias, jornada.unam.mx