IPN zamierzał po raz drugi zamieścić w "Komsomolskiej Prawdzie" ogłoszenie z apelem do Rosjan o przekazywanie Instytutowi informacji dotyczących szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego uprowadzonych 71 lat temu przez NKWD.

 

- Takie ogłoszenie zamieściliśmy rok temu na 70. rocznicę uprowadzenia. Apelowaliśmy do Rosjan, że być może ktoś jeszcze żyje, kto pamięta, ma jakąkolwiek wiedzę na temat losów po uwięzieniu polskich przywódców. Zwłaszcza tych trzech, którzy sowieckich więzień nie przeżyli, nigdy nie wrócili do Polski. Liczyliśmy na jakieś informacje w tej sprawie. Oczywiście istotny był dla nas także element edukacyjny, by w wysokonakładowej rosyjskiej prasie przypomnieć kilka podstawowych faktów związanych z tym wydarzeniem Rosjanom, którzy w większości z pewnością na ten temat nic nie wiedzą - powiedział w środę wiceprezes IPN Paweł Ukielski.

 

Rachunek zapłacony a ogłoszenie ocenzurowane

 

Jak wyjaśnił, w ubiegłym roku IPN wykupił takie całostronicowe ogłoszenie, które ukazało się w ogólnorosyjskim wydaniu "Komsomolskiej Prawdy". - Chcieliśmy w tym roku akcję kontynuować, by nie był to tylko jednorazowy akt, ale by pokazać, że to sprawa ważna i IPN działa w niej konsekwentnie. I wszystko przebiegało właściwie bardzo dobrze, profesjonalnie. Dział reklamy przyjął zamówienie, znając oczywiście od początku treść ogłoszenia. Wystawił rachunek, w zeszłym tygodniu dokonaliśmy przelewu - relacjonował wiceprezes.

 

Wycięto informacje o okolicznościach, procesu i fałszywych zarzutów

 

W ostatniej chwili jednak - jak podkreślił - w świąteczny poniedziałek, czyli dzień przed planowaną emisją ogłoszenia okazało się, że redaktor naczelny "Komsomolskiej Prawdy" postanowił wprowadzić zmiany do jego treści "praktycznie wycinając całą warstwę informacyjną".

 

- Pozostawiając właściwie tylko apel z podstawową informacją, że chodzi o szesnastu przywódców, którzy zostali uwięzieni w 1945 r. w sowieckich więzieniach. Natomiast usuwając wszystkie informacje dotyczące działalności Polskiego Państwa Podziemnego, okoliczności ich porwania, procesu, fałszywych zarzutów, pod którymi byli sądzeni łącznie z najbardziej kuriozalnym o współpracę z Niemcami. Cała ta część miała być usunięta - mówił Ukielski.

 

Zaznaczył, że na to IPN nie mógł się zgodzić. - Próbowaliśmy jeszcze chwilę rozmawiać, ale absolutnie nie byliśmy skłonni do negocjacji treści ogłoszenia. Gdy okazało się, że w pierwotnej formie nie poszło ani we wtorek, ani nie może iść w środę, zrezygnowaliśmy z jego zamieszczania. Ja napisałem do redaktora naczelnego pisma stanowczy list, w którym zdecydowanie sprzeciwiam się tego typu cenzorskim zabiegom. Na razie pozostał on bez odpowiedzi - powiedział wiceprezes IPN.

 

IPN nie rezygnuje choć odzew niewielki

 

Odnosząc się do odzewu na zeszłoroczne ogłoszenie w "Komsomolskiej Prawdzie" przyznał, że odzew był dość niewielki i nie przyniósł nowych informacji.

 

- Wiele maili nawet nie nadaje się do cytowania. Były jednak też wiadomości od Rosjan, którzy nie wiedzieli co prawda nic nowego w tej sprawie, ale wyrażali współczucie z powodu tego, co spotkało polskich przywódców. Również w tradycyjnych mediach rosyjskich sprawa właściwie nie była nagłośniona. Trochę komentarzy pojawiło się w internecie. Jakaś reakcja więc była zarówno od strony osób, które nie godzą się z Putinowską propagandą, wyrażających współczucie, jak popierających linię obecnego władcy Kremla podkreślających oburzenie, jak możliwe było w ogóle umieszczenie takiego ogłoszenia w rosyjskiej prasie - mówił Ukielski.

 

Podkreślił jednak, że mimo tegorocznej sytuacji IPN chciałby kontynuować tę inicjatywę. - Być może następnym razem się uda lub inne media będą zainteresowane. Jest też możliwość podjęcia takiej próby na rocznicę samego procesu przywódców, w czerwcu. Chcielibyśmy także podobną akcję, nawet powiedziałbym z większymi szansami powodzenia w mojej ocenie, zorganizować na rocznicę obławy augustowskiej. Brało w niej udział kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej. I szansa, że żyje ktoś, kto mógłby podzielić się informacjami dla nas cennymi jest znacznie większa - zaakcentował wiceprezes IPN.

 

Proces szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego

 

27 i 28 marca 1945 r. NKWD aresztowało przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, których następnie przewieziono do Moskwy i osadzono w więzieniu na Łubiance. Sowieckie władze, zapraszając ich wcześniej na rozmowy, zagwarantowały im całkowite bezpieczeństwo.

 

Wśród aresztowanych byli delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski, ostatni dowódca AK gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" i przewodniczący Rady Jedności Narodowej Kazimierz Pużak. Stronnictwo Ludowe reprezentowali Kazimierz Bagiński, Adam Bień i Stanisław Mierzwa; Stronnictwo Narodowe - Stanisław Jasiukowicz, Kazimierz Kobylański i Zbigniew Stypułkowski; Stronnictwo Pracy - Józef Chaciński i Stanisław Urbański, Zjednoczenie Demokratyczne - Eugeniusz Czarnowski i Stanisław Michałowski, przedstawicielem Polskiej Partii Socjalistycznej był Antoni Pajdak. Jako tłumacz towarzyszył im Józef Stemler-Dąbski z Departamentu Informacji i Prasy Delegatury. Wcześniej aresztowano też Aleksandra Zwierzyńskiego, przewodniczącego konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego.

 

Aresztowani po blisko trzymiesięcznym śledztwie, 18 czerwca 1945 r. stanęli w Moskwie przed Kolegium Wojskowym Sądu Najwyższego. W tym samym czasie w stolicy ZSRS toczyły się rozmowy w sprawie utworzenia w Polsce Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.

Oskarżonym zarzucono działania przeciw Armii Czerwonej i ZSRS. 21 czerwca 1945 r. ogłoszono wyrok. Gen. Okulicki skazany został na 10 lat więzienia, Jankowski na 8 lat, Bień i Jasiukowicz na kary po 5 lat, Pużak na 1,5 roku, Bagiński na rok, Zwierzyński na 8 miesięcy, Czarnowski na 6 miesięcy, Mierzwa, Stypułkowski, Chaciński i Urbański na 4 miesiące. Michałowski, Kobylański i Stemler-Dąbski zostali uniewinnieni. W odrębnym procesie przed sądem sowieckim w listopadzie 1945 r. na 5 lat pozbawienia wolności skazany został Antoni Pajdak.

 

PAP