Tragedia rozegrała się przed trzema laty. Dzień po morderstwie ciała ofiar Samira S. odkrył znajomy rodziny. Policja ustaliła, że z mieszkania przy ul. Długiej w Gdańsku zniknęły cenne przedmioty, m.in. sprzęt elektroniczny i liczne militaria z czasów II wojny światowej, które kolekcjonował gospodarz.

 

Prokuratura oskarżyła o potrójne zabójstwo urodzonego w Baku 35-letniego Samira S. Zdaniem śledczych w efekcie gwałtownej kłótni S. wyjął pistolet i - strzelając dwukrotnie z bardzo bliskiej odległości w głowę - zabił Adama K. W identyczny sposób zginęła żona kolekcjonera militariów, która przybiegła, usłyszawszy strzały. Według śledczych, następnie Samir S. zabił jednym strzałem w głowę dziewczynkę i miał to zrobić, bo dziecko krzyczało.

 

W opinii śledczych, po zabójstwie Rosjanin ukradł z mieszkania ofiar militaria, m.in. granaty ćwiczebne, sztylet, nieśmiertelniki i inne elementy umundurowania oraz wyposażenia niemieckich żołnierzy z czasów II wojny światowej, zastawę stołową oraz sprzęt elektroniczny. Łączną wartość tych przedmiotów oceniono na ponad 65 tys. zł. Większość tych rzeczy policja znalazła w mieszkaniu S. po jego zatrzymaniu.

 

Rosjaninowi oprócz potrójnego zabójstwa i kradzieży zarzucono też nielegalne posiadanie broni - pistoletu Walther P22, który był narzędziem zbrodni.

 

Miał wyznać prawdę policjantom

 

Śledczy ustalili, że tuż po zabójstwie Samir S. wrócił autobusem do Elbląga, gdzie spalił ubranie i ukrył pistolet. Dwa dni później (dzień po ujawnieniu zbrodni) został zatrzymany. Na trop mężczyzny naprowadziły policję przede wszystkim połączenia telefoniczne: w dniu, w którym doszło do zabójstwa, Adam K. i Samir S. kilkakrotnie rozmawiali przez telefon i wymieniali sms-y.

 

W trakcie śledztwa Samir S. na kilka różnych sposobów próbował wyjaśnić, jak w jego mieszkaniu znalazły się przedmioty należące do ofiar zabójstwa. O tym, co w opinii prokuratury zdarzyło się w mieszkaniu małżeństwa K., miał powiedzieć nieoficjalnie policjantom, którzy prowadzili pierwsze czynności po zatrzymaniu. W sądzie nie przyznał się do potrójnego zabójstwa.

 

Samir S. był wcześniej karany. Kilka lat temu sąd w Kaliningradzie skazał go na 10 miesięcy pobytu w kolonii karnej za nielegalne posiadanie broni. Oskarżony przebywał w Polsce legalnie. Miał Kartę Polaka, bo jeden z jego dziadków był narodowości polskiej.

 

PAP