W ubiegłym tygodniu Kaczyński zaapelował do szefów wszystkich partii politycznych o spokój i dialog. Zaprosił ich też na rozmowy, a o zorganizowanie spotkania poprosił marszałka Sejmu. Spotkanie miało się odbyć po świętach wielkanocnych.

 

Według Kaczyńskiego, takie spotkanie jest potrzebne, żeby uzyskać "stan uspokojenia przynajmniej na kilka miesięcy". - Nie prowadźmy ostrych walk politycznych przynajmniej do końca pielgrzymki papieża Franciszka, nie wynośmy też sporów na zewnątrz - apelował lider PiS. .

 

Spotkanie szefów klubów, a nie partii

 

We wtorek okazało się, że marszałek zaprasza na środę szefów klubów parlamentarnych a nie szefow partii. I że udzialu w nim nie weźmie Kaczyński.

 

Jak wyjaśnił Terlecki, przewodniczącego PiS nie będzie, ponieważ "to spotkanie na nieco niższym szczeblu, szefów klubów", a Kaczyński "jest szefem partii i liderem Zjednoczonej Prawicy".

 

Dopytywany, czy spotkanie szefów klubów może być wstępem do kolejnego spotkania - szefów partii, odpowiedział: - Być może, zobaczymy, jak przebiegną te rozmowy.

 

"Opozycja musi przestać szkalować"

 

Terlecki wyraził nadzieję, że spotkanie szefów klubów będzie dobrym etapem do dalszych ewentualnych rozmów. Zastrzegł jednak, że "jeśli opozycja nadal będzie postępować, tak jak postępuje, czyli odwoływać się głównie do instytucji zagranicznych, równocześnie szkalując własne państwo, to rozmowa będzie bardzo trudna".

 

- Niedopuszczalna dla PiS jest sytuacja, gdy liderzy dwóch klubów opozycyjnych donoszą na własne państwo za granicą - podkreślił.

 

"Miał być pokój, wyszło jak zwykle"

 

Obecność na spotkaniu zadeklarowała Nowoczesna. - Jesteśmy otwarci na rozmowy. Martwi nas jednak, że zmienił się skład uczestników tego spotkania. Jeszcze do niedawna mieli to być przedstawiciele partii. Liczyliśmy na udział głównego decydenta PiS, prezesa Kaczyńskiego. Jednak okazało się, że bądą zaproszeni szefowie klubów. W takiej sytuacji obawiamy się, że nasza rola zostanie sprowadzona do wysłuchania stanowiska - powiedziała w Sejmie Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka Nowoczesnej.

 

W jej opinii, nikła jest szansa, by podczas spotkania udało się rozwiązać kryzys toczący się wokół Trybunału Konstytucyjnego. Świadczyć ma o tym informacja, że PiS zdecydował się zgłosić kandydaturę prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego w miejsce sędziego Mirosława Granata, którego kadencja upływa 27 kwietnia.

 

- Liczyliśmy na pokój, miał być ten pokój, a niestety wyszło jak zwykle. Jednak liczymy na to, że PiS zreflektuje i wycofa tą kandydaturę, bo ona pogłębia kryzys konstytucyjny i podważa wiarygodność słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego sprzed tygodnia - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

 

W podobnym tonie wypowiedział się rzecznik PO Jan Grabiec, który stwierdził, że decyzja o obecności na spotkaniu u marszałka Sejmu jeszcze nie zapadła - stanie się to, gdy oficjalne zaproszenie dotrze do Platformy. Stwierdził ponadto, że "takie spotkanie bez Jarosława Kaczyńskiego nie ma większego sensu". - Skoro to on ustala, jaki jest kalendarz spotkań marszałka Sejmu, to sądzę, że jest władny podjąć decyzję co do rozwiązania spraw związanych z konfliktem wokół TK - stwierdził Grabiec.

 

Rzecznik klubu PSL Jakub Stefaniak potwierdził, że na spotkaniu pojawi się szef partii Władysław Kosiniak-Kamysz. Obecny będzie również Paweł Kukiz, szef klubu Kukiz'15.

 

PAP, polsatnews.pl