- Te święta wypadły statystycznie gorzej niż te w ubiegłym roku. Trudno powiedzieć z czego to wynika. Być może to efekt długiej zimy. Zrobiło się wreszcie ładnie, część kierowców uznała, że można jechać szybciej - mówi Dawid Marciniak z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji.


Jak dodaje, w tym momencie trudno mówić o przyczynach, trzy najczęstsze grzechy kierowców to - według niego - nieustąpienie pierwszeństwa, prędkość i błędy przy włączaniu się do ruchu.

 

Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji mówił dziś na antenie Polsat News, że najtragiczniejszym dniem była sobota. - Zginęło wówczas 16 osób, zatrzymaliśmy też rekordową liczbę 267 pijanych kierowców - powiedział.

 

Policjanci zatrzymali natomiast mniej pijanych kierowców. - To na pewno cieszy. Z roku na rok, sukcesywnie, liczba nietrzeźwych za kółkiem spada. W te święta zatrzymaliśmy ich 1061, w ubiegłym roku 1118 - mówi Marciniak.


Najwięcej ofiar było w sobotę, gdy w 72 wypadkach zginęło 16 osób, a 107 było rannych. To też niechlubna nowość w porównaniu z ubiegłymi latami; wtedy "rekordy" padały w Wielki Piątek w czasie świątecznych wyjazdów.


W Wielki Poniedziałek, kiedy wiele osób wracało do domów, doszło do 60 wypadków, w których zginęło 6 osób a 89 zostało rannych.


PAP