Niebo nad tymi trzema krajami patrolują obecnie wielonarodowe siły NATO dysponujące ośmioma samolotami. Liczbę tych maszyn zwiększono z czterech do ośmiu w 2014 roku, po aneksji Krymu przez Rosję.

 

- Myślę, że Sojusz musi być gotowy na misję obrony powietrznej - powiedział Breedlove dziennikarzom w Wilnie. - Nadzorowanie przestrzeni powietrznej (air policing) i obrona powietrzna są przewidziane dla dwóch różnych sytuacji. Baltic Air Policing jest misją pokojową - dodał.

 

Reuters odnotowuje, że NATO planuje obecnie największą rozbudowę swych sił w Europie Wschodniej od czasów zimnej wojny, by stworzyć przeciwwagę dla bardziej agresywnej Rosji, na co wskazują zwłaszcza trzy państwa bałtyckie i Polska.

 

Litwa, Łotwa i Estonia, które wstąpiły do Unii Europejskiej i NATO w 2004 roku, zwracają się do Sojuszu o stałą obecność wojsk sojuszniczych w sile batalionu na każdym ze swoich terytoriów. NATO-wski batalion liczy od 300 do 800 żołnierzy.

 

-  Nie chcemy już, aby obecność sił międzynarodowych była tylko środkiem zapewniającym widoczność polityczną. Chcemy sił odstraszania, przy czym ma być jasne, że będą one walczyć w razie ataku konwencjonalnego - powiedział dziennikarzom dowódca litewskich sił zbrojnych gen. Jonas Żukas. Zaznaczył, że "problem obrony powietrznej jest realny". - To oczywiste, że w razie konfliktu militarnego nie wystarczyłyby ani cztery samoloty, ani osiem - dodał.

 

PAP