Myngheer, który od dwóch dni przebywał w śpiączce, zmarł w poniedziałkowy wieczór. We wtorek rano jego grupa poinformowała o tym.

"Przegrał swój ostatni wyścig po walce, którą stoczył w mistrzowskim stylu" - zaznaczono w komunikacie.

 

Młody Belg, który urodził się 1 kwietnia, odszedł w towarzystwie rodziny i bliskich. Z relacji jego kolegów z teamu wynika, że około 25 kilometrów przed metą Myngheer narzekał na złe samopoczucie. Gdy później się zatrzymał - zemdlał, a służby medyczne przystąpiły do resuscytacji.

 

Prokurator wszczął śledztwo w tej sprawie. Jeszcze w sobotę policja przeszukała autokar Roubaix ML i hotelowe pokoje zajmowane podczas wyścigu przez grupę.

 

Kolejna śmierc młodego kolarza z Belgii

 

W niedzielę wieczorem zmarł - w wyniku obrażeń odniesionych w niedzielnej kraksie na trasie wyścigu Gandawa-Wevelgem - niespełna 26-letni Demoitie z Wanty-Gobert. Do wypadku doszło po przejechaniu przez zawodników 150 km. Urodzony 16 października zawodnik brał udział w kraksie z udziałem czterech kolarzy, a następnie najechał na niego motocykl. Zgodnie z relacją świadków został uderzony w głowę. Demoitie po zdarzeniu został zabrany na oddział intensywnej terapii we francuskim mieście Lille, gdzie zmarł w obecności żony i innych członków rodziny.

 

PAP