Jest to już kolejny pozew o zwrot dzieł wchodzących w skład spadku po Stanisławie Wyspiańskim. Pierwszy został złożony w lutym 2015 r. przeciwko Muzeum Narodowemu w Krakowie. Pozew ten został zwrócony przez sąd, ponieważ powódki (córka syna artysty Stasia i wnuczka córki Helenki) nie określiły w nim wartości każdego z dzieł, którego wydania się domagały.

 

Dzieła warte nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych

 

W czerwcu ub.r. obie spadkobierczynie złożyły kolejny pozew. Dotyczył on wydania przez Muzeum Narodowe w Krakowie czterech dzieł, w tym dwóch witraży na płótnie, pastelu i niedokończonego portretu autorstwa Stanisława Wyspiańskiego, których łączna wartość oszacowana została na 300 tys. zł, a jednostkowe na kilkadziesiąt tysięcy.

 

Jak sprecyzowały powódki, stroną pozwaną w tym postępowaniu jest Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na tej podstawie krakowski sąd w lutym br. stwierdził swoją niewłaściwość miejscową i sprawę przekazał do Sądu Okręgowego w Warszawie. Postanowienie to jest nieprawomocne.

 

W pozwie, który rozpoznawany będzie w połowie kwietnia, dotyczącym wydania przez Muzeum Narodowe w Krakowie kartonu witrażu oszacowanego na 30 tys. zł, powódki również określiły stronę pozwaną jako Skarb Państwa reprezentowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z siedzibą w Warszawie. Sąd zawiadomił o pozwie ministerstwo i zajmie stanowisko na rozprawie.

 

Sprawa sprzed ponad 100 lat

 

Wszystkie pozwy o wydanie dzieł Stanisława Wyspiańskiego są konsekwencją procesu cywilnego o nowy podział spadku po Stanisławie Wyspiańskim, wytoczonego przez wnuczkę artysty w 2012 r. Powódka podnosiła w nim, że tylko Stanisław był legalnym ślubnym dzieckiem artysty i on powinien być spadkobiercą.

 

Krakowski sąd po wnikliwym zbadaniu sprawy uznał jednak, że podważanie po ponad 100 latach dekretu dziedzictwa nie znajduje żadnego uzasadnienia i należy domniemywać, iż został on wydany zgodnie z przepisami, a sąd chronił interesy dzieci.

 

PAP