Niespełna 26-letni kolarz Antoine Demoitie zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w niedzielnej kraksie na trasie wyścigu Gandawa-Wevelgem - poinformował team Wanty-Gobert, w którego barwach jeździł Belg.

 

Do wypadku doszło po przejechaniu przez zawodników 150 km. Urodzony 16 października zawodnik brał udział w kraksie z udziałem czterech kolarzy, a następnie najechał na niego motocykl. Zgodnie z relacjąświadków został uderzony w głowę.

 

Demoitie po zdarzeniu został zabrany na oddział intensywnej terapii we francuskim mieście Lille, gdzie towarzyszyła mu żona i inni członkowie rodziny.

 

Przedstawiciel miejscowej policji Frederic Evrard w rozmowie z agencją AFP potwierdził, że wszczęto śledztwo mające wyjaśnić okoliczności tragedii.

 

Ekipa Wanty-Gobert wycofała się z wyścigów, w których miała startować w najbliższych dniach.

 

"Wszyscy jesteśmy bardzo smutni i nie jest to dla nas moment, w którym możemy ścigać się i walczyć o jak najlepsze miejsca. Nie bylibyśmy w stanie się na tym skupić. Potrzebujemy czasu, aby strawić to co się stało. Jeśli mamy sięścigać, to tylko na 100 procent naszych możliwości, by jak najszybciej odnieść zwycięstwo, które zadedykujemy Antoine'owi" - podkreślono.

 

"Bezpieczeństwo zawodników musi być na pierwszym planie"

 

Oświadczenie wydał także szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Kolarzy (CPA), były dwukrotny mistrz świata Gianni Bugno, który zwrócił uwagę, że wydarzenie rzuca cień na kwestię bezpieczeństwa uczestników wyścigów.

 

- W chwili żalu i smutku nie chcemy dyskutować, ale jesteśmy sfrustrowani. Zawsze podkreślamy, że bezpieczeństwo zawodników musi być na pierwszym planie. Na ostatnim posiedzeniu Rady Kolarstwa Zawodowego (CCP) apelowaliśmy o szybkie ustalenie strategii w tym zakresie. Nie chcę nikogo oskarżać, ale przyczynić się do refleksji na temat odpowiedzialności każdego, by zapewnić najwyższy poziom uwagi, świadomości i kontroli standardów bezpieczeństwa - podkreślił Włoch, były dwukrotny mistrz świata.

 

Sprawę w sieci komentowali inni kolarze. "To brzmi nierealnie, że Antoine nie przeżył tego wypadku" - napisał Niemiec Marcel Kittel.

 

 

 

Do sprawy odniósł się także Alberto Contador. "Potrzeba większej kontroli w zakresie obecności motocykli podczas wyścigów" - zaznaczył Hiszpan, który przekazał także wyrazy współczucia najbliższym Demoitie.

 

Irlandczyk Dan Martin z kolei podkreślił, że motocykle są niezbędnym elementem kolarstwa. "Dla naszego bezpieczeństwa i w związku z obecnością mediów. Ich poruszanie się i organizacja wymagają jednak odpowiedniego zarządzania" - ocenił.

 

"To był po prostu straszny wypadek"

 

Drużyna Wanty-Gobert o przyczynach wypadku wypowiedziała się w sposób bardzo wyważony.

 

- To naprawdę nie jest odpowiedni moment na taką dyskusję. Cała sprawa jest dla nas zbyt świeża. Wiemy, że motocyklista był doświadczony i nie obwiniamy go za to co się stało. To był po prostu straszny wypadek" - podkreślił rzecznik prasowy zespołu Jose Been.

 

Belg wcześniej trzy lata spędził w ekipie Wallonie-Bruxelles. Jego największym sukcesem było zwycięstwo w 2014 roku w Tour du Finistere. Cztery lata temu wygrał dwa etapy Karpackiego Wyścigu Kurierów.

 

Niedzielną rywalizację, która liczyła 243 km, wygrał Słowak Peter Sagan (Tinkoff). Najlepszy z Polaków Michał Gołaś (Sky) zajął 35. miejsce.

W sobotę do szpitala w Ajaccio po zatrzymaniu akcji serca podczas Criterium International trafił inny belgijski kolarz Daan Myngheer z Roubaix-Lille Metropole. Zawodnik, który 1 kwietnia skończy 23 lata, jest w śpiączce.

 

PAP