Turcja informowała Belgię, że Ibrahim El Bakraoui, jeden ze sprawców wtorkowych ataków terrorystycznych w Brukseli, był w ubiegłym roku dwukrotnie zatrzymany w Turcji i deportowany. USA natomiast podały, że sprawcy zamachów byli na liście podejrzanych o terroryzm. Służby specjalne nie zrobiły nic z tymi danymi. Pułkownik stwierdził, że wynika to "z ignorancji i zaniedbania".

 

- Amerykanie, po zamachach terrorystycznych na World Trade Center w 2011 roku, odrobili lekcję. Widać jednak, że nie wszystkie służby w Europie podeszły do tego profesjonalnie – dodał Przepiórka.

 

Zamachy planowane z jednego miejsca

 

Zarówno listopadowe zamachy terrorystyczne w Paryżu, jak i marcowe w Brukseli planowane były przez jedną komórkę dżihadystów zamieszkujących brukselską dzielnicę Molenbeek.

 

- Takie tolerowanie jakiejś dzielnicy w Brukseli, gdzie nie można spokojnie przebywać, bo można być narażonym na utratę życia lub zdrowia jest niebywałe. - komentował Przepiórka.  Stwierdził, że oznacza to iż "w kraju jest jakaś enklawa, nad którą służby nie mają kontroli".

 

Polsat News