Kabina telefoniczna należała do włoskiego operatora i w ostatnich latach stała praktyczne nieużywana. Dlatego, tak jak w setkach miast i miasteczek w całych Włoszech, firma telefoniczna postanowiła ją zdemontować i wywieźć.


Jednak zainteresowanie nią wyraziło lokalne stowarzyszenie wolontariatu, które postanowiło zrobić z niej użytek i zapewnić temu miejscu drugie życie. Zawarto porozumienie, na mocy którego operator zabrał tylko aparat telefoniczny.


Ochotnicy organizacji wyremontowali zaś  budkę, pomalowali, zamontowali półki, a na nich ustawili dziesiątki książek. Każdy mieszkaniec Massy może przyjść i w dowolnej chwili pożyczyć z niej książkę. Wszystkich zachęca się również do tego, by uzupełniali zbiory miniaturowej biblioteki i przynosili tomy z domu, aż do wyczerpania miejsca na półkach.


Otwarcia "biblio-kabiny" dokonali przedstawiciele władz miejskich, a inicjatywie tej nadali znaczącą nazwę "Ostatnie słowo".

 

PAP