Agencja Associated Press odnotowuje, że władze belgijskie są krytykowane - zarzuca im się, że nie dostrzegły sygnałów wskazujących na zbliżający się atak. Kerry uznał, że "zrzędzenie" na niedociągnięcia strony belgijskiej jest "trochę frenetyczne i niestosowne".

 

- Ten rząd, sprawujący władzę od roku, podejmuje bardzo energiczne działania wobec terroryzmu - powiedział Kerry dziennikarzom po rozmowie z przywódcami Belgii. Podkreślił, że USA zaoferowały Belgii wszelką pomoc w śledztwie w sprawie wtorkowych zamachów w Brukseli, w których zginęło 31 osób, a ok. 300 zostało rannych.

 

Kerry dodał, że strona belgijska podjęła już tę ofertę i że USA pomogą w "koordynacji przepływu informacji". Potwierdził, że w śledztwo w sprawie zamachów jest zaangażowanych kilku agentów FBI.

 

Associated Press pisze z Brukseli, powołując się na amerykańską osobistość oficjalną, która zastrzegła sobie anonimowość, że wśród ofiar wtorkowych zamachów jest co najmniej dwóch obywateli USA. Według źródeł oficjalnych w Brukseli zginęli też we wtorek obywatele Holandii, W. Brytanii, Francji i Chin.

 

PAP