Szwajcar urazu lewego kolana doznał dzień po odpadnięciu w półfinale z wielkoszlemowego Australian Open. Z tego powodu pauzował cały luty i początek marca, opuszczając starty w turniejach w Rotterdamie, Dubaju i Indian Wells.


W piątek wraca na korty, wcześniej niż planował, w turnieju ATP w Miami Open. Pierwotnie szykował się dopiero na kwietniowe zawody w Monte Carlo.


- Przypuszczam, że taki ruch kolanem wykonywałem milion razy w życiu. Kiedy mi "chrupnęło" nie zastanawiałem się długo, co się stało, co będzie dalej. Nie mam zbyt wielkich oczekiwań co do turnieju w Miami - to miła zmiana. Po prostu chcę zobaczyć, w którym momencie jestem, jaką mam formę - powiedział 17-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych.


Nie miewał poważnych kontuzji


34-letni Szwajcar w drugiej rundzie na Florydzie (w pierwszej miał wolny los) zmierzy się z Argentyńczykiem Juanem Martinem del Potro. W turnieju w Key Biscayne wystąpi po raz 16. w karierze. Trenował przed występem przez dziewięć dni, bez żadnych ograniczeń.


Bilans meczów Federera z del Potro, który także wrócił niedawno na korty po kontuzji i kilkunastomiesięcznej przerwie, to 15 zwycięstw i pięć porażek (w wielkim szlemie to 5-1). Szwajcar na twardych kortach Key Biscayne triumfował w 2005 i 2006 roku. Ostatni raz wystąpił w 2014 i odpadł w ćwierćfinale.


Federer, obecnie trzeci w rankingu ATP, w przeszłości nie miał zbyt często kłopotów zdrowotnych. W 2005 r. po kontuzji stopy pauzował sześć tygodni, a trzy lata później zmagał się z mononukleozą i kontuzją pleców.

 

PAP