Poczas przesłuchania Abdeslama wdrożono szczególne środki ostrożności. Korespondent Polsat News Tomasz Lejman relacjonował, że budynek prokuratury w Brukseli, gdzie przesłuchiwano podejrzanego o zamachy mężczyznę, był obstawiony przez antyterrorystów.  Prokuratura była zamknięta i odgrodzona. Ruch na ulicach był wstrzymywany.


Francuski prezydent Francois Hollande natychmiast po zatrzymaniu Abdeslama w Brukseli 18 marca zapowiedział, że Francja będzie domagać się wydania Abdeslama, wobec którego wydano Europejski Nakaz Aresztowania. Zarówno władze, jak i rodziny ofiar chcą, by odpowiedział on za przygotowanie i przeprowadzenie zamachów, w których zginęło 130 osób, tam, gdzie miały one miejsce.
Belgijskie władze ze zrozumieniem odniosły się do tego stanowiska.


Początkowo Sven Mary informował, że jego klient, który pochodzi z Brukseli, ale ma francuskie obywatelstwo, stanowczo sprzeciwia się ekstradycji do Francji.


Francuski prokurator zajmujący się dochodzeniem w sprawie zamachów Francois Molins informował w zeszłym tygodniu, że ekstradycja zajmie maksymalnie trzy miesiące. Zgoda Abdeslama oznacza w praktyce, że procedura może potrwać krócej.


Mary poinformował, że na jego wniosek pierwsze posiedzenie sądu w sprawie Abdeslama, które miało się odbyć w tym tygodniu, zostało przesunięte na 7 kwietnia. Abdeslam przebywa w więzieniu dla szczególnie niebezpiecznych przestępców w Brugii.

 

Polsat News, PAP