Unia Europejska domaga się jak najszybszego sformowania rządu jedności narodowej w Libii, który mógłby zezwolić, by okręty państw UE, aż do wybrzeży Libii, śledziły łodzie przemytników ludzi i by można było na nie wkraczać, przeszukiwać, konfiskować oraz zawracać z kursu. Na razie jest to możliwe jedynie na wodach międzynarodowych, daleko od baz przemytników.

 

W czerwcu 2015 roku UE uruchomiła na Morzu Śródziemnym operację wymierzoną w przemytników, którzy szmuglują imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

 

"Sprawą pilną jest sformowanie rządu jedności narodowej" - podkreślił Le Drian. "Jesteśmy już bliscy tego, ale wszyscy gracze, którzy mają wpływy (w regionie), muszą działać, aby ten rząd został uznany" - dodał, czyniąc aluzję zwłaszcza do Egiptu, Kataru i Turcji.

 

Rząd ten, gdy już powstanie, powinien "określić, jak zamierza działać i czego oczekuje od wspólnoty międzynarodowej, żeby ograniczyć trzy główne zagrożenia w Libii: Daesz, które obecnie w tym kraju 4-5 tysięcy bojowników, przemyt migrantów (...) oraz przemyt broni" - wskazał francuski minister.

 

Nowy rząd zastąpi dwa inne wlaczące o władzę

 

13 marca Libijska Rada Prezydencka zaapelowała o przekazanie władzy w ręce rządu jedności narodowej. Zwróciła się też do wspólnoty międzynarodowej o zaprzestanie wszelkich kontaktów z rywalizującymi ze sobą strukturami władzy, które nie uznają nowego rządu.

 

W połowie lutego Rada ustaliła nowy, skorygowany skład przyszłego gabinetu. Porozumienie w tej sprawie osiągnięto podczas negocjacji pod auspicjami ONZ w marokańskim kurorcie Schirat. Lista 18 kandydatów na ministrów i ministrów stanu została wysłana do zatwierdzenia przez legalny parlament w Tobruku.

 

Nowy rząd ma zastąpić dwa inne walczące o władzę, jeden z siedzibą w Trypolisie (na zachodzie Libii) - nieuznawany na świecie i sprzyjający radykalnym islamistom - i drugi w Tobruku (na wschodzie), uznawany przez wspólnotę międzynarodową i powołany przez legalnie wybrany parlament.

 

PAP