Oskarżonej zarzucono, że - wzbudzając u pokrzywdzonej przeświadczenie, iż dzieciom tej kobiety grozi niebezpieczeństwo - przekonała ją do przekazywania pieniędzy w zamian za swoje usługi. Jej działania miały owe dzieci uchronić przed chorobami, w tym nowotworowymi.

 

Według aktu oskarżenia, trwało to trzynaście miesięcy i najpierw były to kwoty 100-200 zł za wizytę, potem po kilkanaście tysięcy złotych, ale na koniec poszkodowana kobieta, która wraz z mężem miała w procesie status oskarżyciela posiłkowego, nosiła się nawet z zamiarem wzięcia znacznego kredytu pod zastaw domu. Sąd przyjął w wyroku, iż oskarżona wyłudziła "nie mniej, niż" 550 tys. zł.

 

Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura chciała dla oskarżonej kary 4 lat więzienia bez zawieszenia i zobowiązania jej do naprawienia szkody; obrońcy i ona sama - uniewinnienia.

 

PAP