W lipcu 2014 roku TK orzekł, że niekonstytucyjne są: część podstaw prawnych kontroli operacyjnej, brak niezależnej kontroli pobierania danych telekomunikacyjnych przez służby, brak zasad niszczenia podsłuchów osób zaufania publicznego (np. adwokatów czy dziennikarzy), brak obowiązku niszczenia zgromadzonych danych nieprzydatnych. TK nakazał też określić maksymalny czas trwania czynności operacyjnych wobec jednostki, która w rozsądnym czasie po ich zakończeniu powinna być o nich informowana.


W związku z orzeczeniem Trybunału 7 lutego 2016 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o policji oraz ustaw regulujących działania służb specjalnych autorstwa PiS.

 

Zgodnie z nowelą, kontrola operacyjna polega na: podsłuchu, podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne", kontroli korespondencji (w tym elektronicznej); kontroli przesyłek oraz uzyskiwaniu informacji z "informatycznych nośników danych, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych". Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy, przy czym ograniczenie to nie dotyczy kontrwywiadu.


"Służby muszą mieć prawo dotarcia do danych prywatnych"


Minister sprawiedliwości uważa, że w obliczu zamachów państwo nie powinno przede wszystkim reagować "tak, jak zareagował polski Trybunał Konstytucyjny, kwestionując pewne rozwiązania w zakresie uprawnień służb specjalnych, które osłabiają aparat państwa odpowiedzialny za bezpieczeństwo".


- To nie jest tak, że mamy utworzone służby specjalne typu ABW, czy kontrwywiad i jesteśmy bezpieczni. Jesteśmy bezpieczni wtedy i tylko wtedy, kiedy funkcjonariusze w oparciu o istniejące prawo, mają możliwość dotarcia do danych dyskretnych, prywatnych i poprzez informacje, jakie zdobędą, wyprzedzenia ewentualnych ruchów, czy zagrożenia ze strony terrorystów - tłumaczył Ziobro na antenie programu Trzeciego Polskiego Radia.


- Teraz belgijscy funkcjonariusze służb specjalnych skarżą się, że ich służby nie mają zębów, narzędzi. W zeszłym roku belgijski TK wydał orzeczenie, które istotnie ograniczyło możliwości belgijskich służb specjalnych w pozyskiwaniu takich danych - zauważył Ziobro.


Jak powiedział, Belgia jest przykładem kraju, w którym  "lekkoduchy i brukselscy myśliciele", mówią o prawach człowieka, a "zapominają o prawach tych, którzy zostali wysadzeni wczoraj na lotnisku w Brukseli".


"Brak informacji uniemożliwi zapobieganie zamachom"


Ziobro podkreślił, że niektórzy islamscy radykałowie to tzw. śpiochy. - To są ludzie, którzy funkcjonują, poruszają się też na terenie Polski i przez długie miesiące nie są na tyle aktywni, żeby można było postawić im zarzuty i ich zatrzymać - powiedział.


- Potem 18 miesięcy mija, służby muszą przestać podsłuchiwać, a w międzyczasie (terroryści - red.) dostają sygnał ze strony komórki nadrzędnej, że mają przygotować zamach w  Polsce i polskie służby o tym nie wiedzą, bo jest orzeczenie polskiego Trybunału, którego konsekwencją było to, że trzeba było ograniczyć ustawę – wyjaśnił minister sprawiedliwości.


Zdaniem Ziobry "środowiska wolnomyślicieli i obrońców praw człowieka, którzy protestowali przeciwko tzw. ustawie policyjnej, którą przygotował PiS, powinni sobie zadać pytanie: do czego to prowadzi". - Brak informacji i stosownych narzędzi może spowodować uniemożliwienie zapobiegania zamachom - dodał.

 

polskieradio.pl