Erdogan zaznaczył, że o deportacji powiadomiono władze belgijskie i holenderskie, które jednak zignorowały tureckie ostrzeżenie.

Reuters podał, że prezydentowi Turcji chodziło o Brahima Bakraoui, który został zidentyfikowany jako zamachowiec z lotniska Zaventem.

 

Polowanie na terrorystów

 

Na razie rozpoznano dwóch sprawców ataków na lotnisko i metro w stolicy Belgii. Sa to bracia Bakraoui, którzy zginęli w zamachach samobójczych. Tożsamość dwóch pozostałych zamachowców nie jest znana.

 

Jednego z braci, 30-letniego Brahima, który miał być deportowany z Turcji, służbom udało się rozpoznać dzięki zdjęciom z kamer monitoringu w hali odlotów brukselskiego lotniska. Drugi z braci, Chalid Bakraoui, wysadził się w metrze w dzielnicy Maelbeek. Obaj bracia mieli być znani belgijskiej policji, ale wcześniej - według władz - nie odnotowano ich powiązań z terroryzmem.

 

"Zrozumiecie, jak się czujemy"

 

Tuż po wtorkowych zamachach w Brukseli przypomniano słowa prezydenta Turcji, który po ataku terrorystycznym w Ankarze, w wyniku którego zginęło 37 osób, a rannych zostało ponad 120 powiedział, że "nie ma żadnego powodu, dla którego bomba z Ankary nie mogłaby wybuchnąć w Brukseli".

 

Turecki przywódca dodał wówczas: - Kiedy te same bomby zaczną wybuchać w waszych miastach, zrozumiecie, jak się czujemy. Ale może być za późno.

 

Izraelska gazeta: europejskie służby wiedziały

 

Izraelski dziennik "Haaretz" poinformował w środę, że belgijski wywiad, podobnie jak inne europejskie służby, miał posiadać dokładne informacje na temat planowanego ataku na Brukselę.

 

Według doniesien dziennika, zamachy te zostały zaplanowane w stolicy Państwa Islamskiego, Rakce. Gazeta poinformowała, że mimo posiadania tych informacji nie podjęto żadnych dodatkowych środków bezpieczeństwa.

 

Reuters