"Żaden bóg nie potrzebuje morderców. Ludzie, którzy powołują się na boga, by ranić i zabijać innych ludzi, są największymi bluźniercami. Tworzą boga na swoje podobieństwo, próbując nadać głębszy sens swojej nienawiści, paranoi i żądzy zemsty" - pisze Kurt Kister w "Sueddeutsche Zeitung".

 

"13 lat temu podczas wojny z Irakiem na Boga powoływał się także (prezydent USA) George W. Bush" - przypomina autor komentarza. "Jezus nie miał z tą kampanią nic wspólnego, tak samo jak Allah nie ma nic wspólnego z Molenbeek", dzielnicą w Brukseli, skąd wywodzi się część terrorystów - zaznacza publicysta.

 

"Chrześcijanie, którzy w najbliższy piątek będą obchodzić śmierć Jezusa na krzyżu, są pewni, że Jezus umarł, aby zbawić ludzi, a żył nie po to, by zachęcać do zabijania" - czytamy w "SZ".

 

Ataki na symbole podróżowania i mobilności

 

Cele zamachów, lotnisko i metro, są symbolami podróżowania i mobilności - podkreśla komentator. Jak dodaje, zagrażają im nie tylko "nosiciele pasów z ładunkami wybuchowymi", lecz także "zwolennicy wznoszenia płotów i prawicowego państwa narodowego".

 

"Zachodowi nie wolno zrezygnować krok po kroku z tej wolności po to, aby odeprzeć tych, którzy atakują go właśnie z powodu tej wolności" - pisze Kister. Społeczeństwo Europy, opierające się na prawach jednostki i godności ludzkiej, nie zawiodło pomimo ataku fanatyków. Zawiodłoby wtedy, gdyby broniąc się zakwestionowało swoje prawa podstawowe - uważa autor komentarza.

 

"Otwarte społeczeństwo jest narażone na zranienie" - pisze Kister. Siłą Europy jest to, że "w momentach zagrożenia zachowuje pewność, czym nie chce być" - ani państwem więzieniem, ani twierdzą - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

 

"Pojęcie wspólnota losów nie jest li tylko pustym sloganem"

 

W podobnym duchu wypowiada się komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Terror przeciwko naszemu wolnościowemu stylowi życia jest kolejnym dowodem na to, że pojęcie wspólnota losów nie jest li tylko pustym sloganem. To jest wspólnota wartości, która stała się celem morderczego i symbolicznego ataku na wieże World Trade Center 11 września 2001 roku" - pisze Reinhard Mueller. "Żaden odpowiedzialny polityk nie może obiecać, że taki atak się nie powtórzy. Wolnościowa wspólnota wartości może jednak obiecać, że pozostanie wierna swoim wartościom" - zaznacza "FAZ".

 

"Terror chce pozbawić oświecone społeczeństwa rozsądku" - pisze Ulf Poschardt w "Die Welt". Państwo Islamskie chce "zranić wolną, otwarta Europę". "Rządzić mają nienawiść, strach i niepewność" - kontynuuje komentator.

 

Jego zdaniem zamachy skłaniają do zastanowienia się nad jakością pracy policji i służb specjalnych w Europie, a szczególnie w Belgii. "To śmieszne, że w Belgii do niedawna istniał zakaz przeprowadzania rewizji między godz. 21 a 5 rano" - zauważa autor.

 

Terroryści chcą opleść swoją siecią kulę ziemską

 

Europejczycy powinni nie tylko reagować "z odwagą" na terror, lecz także "oburzać się na dyletantyzm policji". "Współczesny terroryzm jest dzieckiem globalizacji. Sprawcy korzystają z nowoczesnych technologii komunikacyjnych, by opleść swoją siecią kulę ziemską. Policja i służby muszą sprostać tym strukturom" - czytamy w "Die Welt".

 

Zdaniem "Tagesspiegla" Belgia w walce z terroryzmem popełniała "błąd za błędem". Organy bezpieczeństwa "chciały być mądre" i zachowywały się "wstrzemięźliwie" obawiając się eskalacji konfliktu ze społecznością muzułmańską i nie chcąc dawać jej pretekstu do eskalacji. "Dziś same wiedzą, że był to błąd" - czytamy w "Tagesspieglu".

 

Mieszkańcy Europy mają do wyboru dwa wyjścia - oba złe

 

Wydawany w Monachium "Muenchner Merkur" idzie o krok dalej w krytyce obecnej sytuacji. "W obliczu krwawych łaźni" stereotypowe apele o to, by "nie cofnąć się ani o milimetr" w obronie zachodnio-wolnościowej kultury, "brzmią cienko". Zdaniem komentatora mieszkańcy Europy mają do wyboru dwa wyjścia - oba złe. Albo "fatalistycznie stawią czoło śmiertelnym wrogom mając nadzieję, że zwyciężą, albo zdecydują się poświęcić coraz więcej wolności, by uratować przynajmniej jej fundament" - pisze monachijska gazeta.

 

PAP