Prokurator generalny powiedział, że dzięki zdjęciom z kamer monitoringu w hali odlotów brukselskiego lotniska, służbom udało się rozpoznać jednego ze sprawców. Chodzi o idącego w środku, ubranego na czarno, 30-letniego Belga, Brahima Bakraoui.

 

Van Leeuw poinformowal, że tożsamości dwóch pozostałych mężczyzn ze zdjęcia nadal nie udało się ustalić. Dodał, że mężczyzna w kapeluszu miał przy sobie torbę, w której znajdował się największy ładunek, jednak ten nie eksplodował.

 

Prokurator potwierdził też, że drugi z braci, którzy zginęli w samobójczych zamachach, Chalid Bakraoui, wysadził się w metrze w dzielnicy Maelbeek. Van Leeuw stiwerdził, że obaj bracia byli znani belgijskiej policji, ale wcześniej nie odnotowano ich powiązania z terroryzmem.

 

 

Testament jednego z zamachowców

 

Na konferencji prokuratura ujawniła część szczegółów śledztwa.

 

- Na policję zgłosił się taksówkarz i powiedział, że przywiózł zamachowców z dzielnicy Schaerbeek. W tej właśnie dzielnicy przeszukaliśmy mieszkanie. Znaleźliśmy w nim 15 kg materiałów wybuchowych i inne środki, mogące służyć do budowy bomby - powiedział Van Leeuw.

 

Dodał, ze znaleziono także komputer, w którym śledczy znaleźli  testament jednego z zamachowców, prawdopodobnie należący do Najima Laachraouiego. - Deklarował w nim, że jest zagubiony i nie wie, co zrobić ze swoim życiem, jest poszukiwany ze wszystkich stron, czuje się zagrożony i boi się, że trafi do celi - tłumaczył prokurator.

 

 

Van Leeuw wyjaśnił, że służby dokonały łącznie pięciu rewizji oraz zatrzymały jedną osobę, która obecnie jest w rękach policji.

 

- Teraz śledczy eksperci są obecni w tych wszystkich miejscach w których doszło do wybuchu. Te śledztwa będą jeszcze trwały długie dni, a może miesiące - dodał prokurator. 

 

Polsat News, fot. police.be, wideo: Polsat News