Salah Abdeslam, domniemany koordynator krwawych zamachów w Paryżu, został postrzelony podczas obławy w dzielnicy Molenbeek w Brukseli kilka dni temu. Choć zdaniem eksperta za dzisiejszymi zamachami w Brukseli wcale nie muszą stać terroryści związani z zatrzymanym Abdeslamem, inne grupy mogły wykorzystać ten moment, by zapewnić sobie rozgłos.

 

"Zwarte komando"

 

Wojciech Szewko w Polsat News powiedział, że grupy, które dokonywały zamachów w Europie i pewnie w przyszłości będą ich dokonywały, to grupy bojowa, składające się z ludzi, którzy stanowią zwarte komando i są szkolone do przenikania przez bariery stawiane im przez służby bezpieczeństwa.

 

- Z zamachów w Tunezji wiemy, że za taką komórkę bojową wspiera cała armia ludzi - dodał ekspert.

 

Przypomniał, że po zamachach w Tunezji, do których doszło rok temu, okazało się, że były specjalne komórki logistyczne, które sprawdzały cele, odpowiadały za mieszkania, żywność, samochody potrzebne zamachowcom. Były też i takie, które odpowiadały za media społecznościowe, wrzucanie informacji, które miałyby zmylić ślady, a z drugiej strony informować zamachowców, co robią służby bezpieczeństwa.

 

Wojciech Szewko zauważył też, że niepokoi fakt, że po zamachach w Paryżu, do których doszło w listopadzie, nie złapano całych grup bojowych zaangażowanych w przygotowanie ataków. - W Paryżu poznano 7 tożsamości, a to była grupa 13-osobowa - dodał.

 

Polsat News