Cazeneuve poinformował, że 400 policjantów zostało wysłanych do ochrony obszaru Paryża. - Sytuację w środkach transportu publicznego mają także monitorować patrole wojskowe - dodał.


Francuski minister spraw wewnętrznych przypomniał, że kraj od miesięcy stoi w obliczu "ekstremalnie wysokiego" zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, po tym jak w listopadzie 2015 roku islamiści dokonali serii zamachów w Paryżu zabijając 130 osób.


- Po porannych zamachach w Brukseli postanowiłem rozmieścić w różnych miejscach kraju dodatkowych 1,6 tys. policjantów - na przejściach granicznych, ale także w ważnych miejscach infrastruktury transportu powietrznego, morskiego i kolejowego - mówił dziennikarzom Cazeneuve.


5 tys. policjantów na granicy z Belgią


Szef MSW poinformował też, że od listopada ubiegłego roku, kiedy to doszło do zamachów w Paryżu, wstępu na terytorium kraju odmówiono 10 tys. osób. Agencja Reutera przypomina, że na mocy układu z Schengen granice Francji są oficjalnie otwarte, jednak po zamachach z 13 listopada przywrócono w niektórych miejscach sprawdzanie dokumentów. Cazeneuve tłumaczył we wtorek, że dodatkowe kontrole graniczne dotyczyły głównie północnej granicy z Belgią. Oddelegowano tam 5 tys. policjantów - podkreślił Cazeneuve.


- W sumie sprawdziliśmy 220 przejść (punktów przekraczania granicy), 42 z nich było regularnie monitorowane. W wyniku czego sprawdziliśmy przez cztery miesiące 6 mln osób, a 10 tys. z nich odmówiono prawa wstępu - mówił dziennikarzom minister.


Nie będą kursować pociągi Thalys


Tego samego dnia przewoźnik kolejowy operujący między Francją a Belgią, Thalys, poinformował o wstrzymaniu połączeń. Reuters przypomina, że po porannych atakach terrorystycznych w Brukseli na dworcach kolejowych, na których zatrzymują się pociągi Thalys zaostrzono środki bezpieczeństwa. "To oznacza, że nie będą kursować pociągi Thalys" - przekazał operator w oświadczeniu.


Wcześniej informowano, że w związku z zamachami w Brukseli władze wielu europejskich krajów zaostrzyły środki bezpieczeństwa na lotniskach, a niektóre państwa zaostrzyły je w środkach transportu publicznego.


PAP