Hotel Thon znajduje się kilkaset metrów od stacji metra Maelbeek i Schuman, na których doszło do wybuchów. Z relacji świadków wynika, że w hotelowym lobby mają znajdować się ranni, a policja nie pozwala wychodzić na zewnątrz gościom hotelu. Okna hotelu zostały zasłonięte, przebywającym z hotelu ludziom nie pozwala się do nich podchodzić.

 

 

Całe kwartały ulic w okolicy stacji metra Maelbeek w dzielnicy europejskiej zostały zamknięte. Na ulicach Brukseli w wielu miejscach miasta słychać syreny pędzących samochodów policji i karetek; widać płaczących ludzi.

 

Stacja Maelbeek, gdzie doszło do eksplozji, położona jest 350 metrów od budynku Berlaymont, w którym urzędują wszyscy komisarze. Na razie KE nie zdecydowała się na ewakuację; zaleciła swoim pracownikom pozostanie w biurach lub domach.

 

Okoliczne kawiarnie i restauracje są zamknięte. "Boję się. To, co się dzieje, to szaleństwo" - powiedziała sprzedawczyni w sklepie w zamykanym właśnie punkcie ze zdrową żywnością tuż przy siedzibie KE.

 

Na ulicach można spotkać płaczących obejmujących się ludzi. Policja nie dopuszcza jednak nikogo poza służbami ratunkowymi w bezpośrednie sąsiedztwo feralnej stacji metra.

 

Wzmożoną aktywność policji da się zauważyć też w innej części miasta, gdzie swoją siedzibę ma nadawca radiowo-telewizyjny RTBF. Świadkowie relacjonują, że do kompleksu tuż po godzinie 10 przyjechało kilka radiowozów.

 

W hotelu położonym na Rue de la Loi, niedaleko siedziby Rady UE, bardzo często zatrzymują się międzynarodowe delegacje i dziennikarze obsługujący unijne szczyty.

 

Belgijska telewizja VRT informuje także o ewakuacji Uniwersytetu ULB.

 

Chaos po zamachach

 

W hali odlotów lotniska Zaventem oraz na stacjach metra Schuman i Maelbeek doszło do wybuchów. Według belgijskich mediów w zamachach zginęły co najmniej 23 osoby.

 

PAP, politico.eu