- Nadszedł czas byśmy (USA) znieśli embargo, ale nawet jak zostanie zniesione jutro, Kubańczycy nie będą mogli w pełni zrealizować swego potencjału bez dalszych zmian tutaj, na Kubie - powiedział Obama w przemówieniu wygłoszonym w Teatrze Narodowym w Hawanie, transmitowanym na żywo w kubańskiej telewizji. - Jeśli nie macie dostępu do informacji w internecie, jeśli nie możecie poznać różnych punktów widzenia, to nie możecie też osiągnąć pełnego potencjału, a z czasem młodzież straci nadzieję - dodał Obama.

 

Wznowione kontakty po 50 latach

 

W przemówieniu wygłoszonym w ostatnim dniu historycznej wizyty na Kubie prezydent USA podkreślił, że Hawanę i Florydę dzieli "zaledwie 90 mil, ale by tu dotrzeć, musieliśmy pokonać wielki dystans". Po ponad 50 latach od zerwania stosunków USA i Kuba ogłosiły w grudniu ubiegłego roku początek normalizacji relacji. Obama wygłosił swe przemówienie dokładnie z tego samego miejsca, z którego 88 lat temu przemawiał prezydent Calvin Coolidge, ostatni urzędujący prezydent USA, który przed Obamą odwiedził wyspę.

 

- Przyjechałem tutaj, by zakopać ostatnie pozostałości zimnej wojny w Amerykach. Przybyłem tutaj, by wyciągnąć dłoń przyjaźni w kierunku Kubańczyków - zadeklarował Obama.

 

Ale Obama przyznał, że mimo entuzjazmu, jaki w obu krajach towarzyszy normalizacji stosunków, wciąż istnieją między nimi ogromne różnice. Zwracając się do prezydenta Raula Castro, przysłuchującego się przemówieniu z balkonu Teatru Narodowego, Obama podkreślił, że jego wizyta na Kubie "pokazuje, że nie powinniście się niczego obawiać ze strony USA". Zaapelował zarazem, by obywatele kubańscy mogli "mówić co myślą, bez obaw" i wybierać swych przywódców w wolnych i uczciwych wyborach.

 

Jego przemówienie kilkakrotnie przerywały burzliwe oklaski, największe gdy apelował do Kongresu USA o zniesienie embarga nałożonego na wyspę.

 

Ostatniego dnia swej trzydniowej wizyty na Kubie Obama spotkał się też dysydentami kubańskimi i działaczami na rzecz praw człowieka. Po południu udał się wraz z prezydentem Castro na rozgrywany w Hawanie mecz amerykańskiej drużyny baseballu z Tampy z zespołem kubańskim.

 

PAP