Celem zamachów bombowych było lotnisko Zaventem i stacja metra Maelbeek położona 350 metrów od głównej siedziby Komisji Europejskiej. Burmistrz stolicy Belgii Yvan Mayeur powiedział na konferencji prasowej, potwierdzając wcześniejsze doniesienia mediów, że na stacji metra zginęło co najmniej 20 ludzi, a 106 zostało rannych. Według belgijskiej straży pożarnej na lotnisku zginęło 14 osób, a 92 zostały ranne.

 

Prokurator federalny Frederic Van Leeuw potwierdził, że sprawcą jednej z dwóch eksplozji, do których doszło w hali odlotów brukselskiego lotniska, był zamachowiec samobójca.

 

Kałasznikow i pas z ładunkami

 

Belgijska policja znalazła przy zwłokach zamachowca z lotniska w Brukseli karabin Kałasznikowa - poinformowały belgijskie media. Na miejscu ataku terrorystycznego znaleziono także pas z materiałami wybuchowymi, które nie eksplodowały.

 

W całej Belgii wprowadzono najwyższy, czwarty stopień zagrożenia terrorystycznego. Lotnisko w Brukseli ewakuowano i zamknięto do środy. Anulowano wszystkie loty do i z Brukseli. Drogi dojazdowe zostały zablokowane dla normalnego ruchu. Nie kursuje metro, wstrzymano także ruch autobusów i tramwajów, zamknięto główne stacje kolejowe.

 

W Brukseli policja powiększyła strefę bezpieczeństwa, zamykając dostęp dla postronnych osób już nie tylko wokół stacji metra Maelbeek, ale również do niektórych instytucji UE.

 

Środki bezpieczeństwa wokół PE

 

Policja uniemożliwia dostęp do ulic wokół głównej siedziby Komisji Europejskiej oraz położonej tuż obok stacji metra Schuman.

 

Jak poinformował wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki, uliczki dojazdowe do tej instytucji również zostały otoczone przez wozy pancerne.

 

Rządowy sztab kryzysowy wydał komunikat do mieszkańców, by zostali w domach albo w pracy i nie wychodzili na zewnątrz. Także Komisja Europejska i Parlament Europejski wydały takie zalecenie dla swoich urzędników.

 

Ewakuowany został Pałac Królewski w Brukseli. Nie wiadomo, czy król Belgów Filip i królowa Matylda przebywali tam we wtorek.

 

Agencja prasowa Belga poinformowała, że w związku z zamachami zarządzono ewakuację elektrowni atomowej Tihange, 25 km na południowy zachód od Liege.

 

Belgijskie centrum kryzysowe uruchomiło telefon informacyjny dla osób poszukujących informacji o bliskich, którzy mogli znaleźć się w niebezpieczeństwie. Numer telefonu to: 003278151771. Władze doradzają, by w pierwszej kolejności próbować nawiązać kontakt za pośrednictwem mediów społecznościowych.

 

NATO: podniesiony stan alertu

 

W kwaterze głównej NATO w Brukseli podniesiono stan alertu. Szef Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg zapewnił o wsparciu dla Belgii w tym "mrocznym dniu". "To tchórzliwy atak. Atak na nasze wartości i otwarte społeczeństwa. Terroryzm nie pokona demokracji, nie zabierze naszych wartości" - napisał w oświadczeniu sekretarz generalny NATO.

 

W związku z zamachami Komisja Europejska podniosła stopień alertu antyterrorystycznego - poinformował rzecznik KE Margaritis Schinas. Flagi na masztach zostały opuszczone do połowy na znak solidarności z ofiarami ataków.

 

"Myślami jesteśmy dziś z ofiarami ataków, ich rodzinami i przyjaciółmi" - powiedział Schinas na konferencji prasowej.

 

Dodał, że KE jest w kontakcie z belgijskimi władzami. "Naszą najważniejsza troską jest w tej chwili bezpieczeństwo osób wokół nas, naszych pracowników i budynków" - powiedział. Jak dodał, przewodniczący Komisji Jean-Claude Juncker rozmawiał o sytuacji z premierem Belgii Charles'em Michelem, a także premierem Holandii Markiem Rutte, prezydentem Francji Francois Hollande'em oraz kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

 

PAP