Szefowa indonezyjskiej dyplomacji Retno Marsudi spotkała się z charge d'affaires ambasady Chin w Dżakarcie po incydencie w północnym rejonie Morza Natuna, na południe od Morza Południowochińskiego.

 

- Na spotkaniu wyraziliśmy nasz silny protest w związku z naruszeniem przez chińską jednostkę suwerennych praw Indonezji - powiedziała Marsudi na konferencji prasowej.

 

Jak podaje agencja Kyodo, indonezyjska łódź patrolowa zauważyła w sobotę w nocy na Morzu Natuna chiński kuter, który najpewniej nielegalnie poławiał na indonezyjskich wodach; zatrzymano ośmiu członków jego załogi.

 

Gdy indonezyjski patrol odholowywał kuter na jedną z pobliskich wysp, z interwencją pospieszyła chińska straż przybrzeżna, taranując holowaną jednostkę. Chińczycy zażądali wydania w ciągu 30 minut załogi kutra. "W celu uniknięcia niepożądanych zdarzeń, z uwagi na bezpieczeństwo członków załogi indonezyjskiej łodzi patrolowej, władze Indonezji zdecydowały się wypuścić Chińczyków i pozostawić kuter" - głosi oświadczenie MSZ.

 

Konflikt Pekinu z sąsiadami

 

Chiny roszczą sobie prawa do kluczowych rejonów i wysp na M. Południowochińskim, co skonfliktowało Pekin z sąsiednimi państwami - Wietnamem, Filipinami, Malezją, Tajwanem i Brunei. Przez akwen ten prowadzą ważne szlaki żeglugowe; ocenia się, że wartość transportowanych nimi towarów sięga 5 bln USD rocznie.

 

Indonezja jednak do tych obszarów nie rości sobie praw. Jej spór z Chinami dotyczy terytorium archipelagu Natuna, którego ziemie są bogate w różne surowce mineralne; znajdują się tam jedne z najbogatszych złóż gazu na świecie. Obecnie Indonezja posiada na wyspach Natuna 800 żołnierzy; w przyszłym roku liczba ta wzrośnie do 2 tysięcy.

 

PAP