Wymiana korespondencji zaczęła się od listu szefa  ECAHO Jaroslava Laciny z  16 marca, opublikowanego na stronie organzacji i skierowanego do Agencji Nieruchomości Rolnych i ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela.  

 

Lacina wyraził w nim zaniepokojenie kompetencjami nowego zarządu w Janowie Podlaskim.  "Nowo mianowana osoba nie jest - i nigdy nie była - członkiem ECAHO. Ta osoba pracowała tylko w funkcji członka Komisji Dyscyplinarnej lub Ringmastera na afiliowanych przez ECAHO pokazach niższej kategorii" - napisał. 

 

Jak dodał, "osoba odpowiedzialna za karmienie koni nie ma w tym względzie praktycznego doświadczenia, a wcześniej zajmowała się jedynie pośrednictwem w sprzedaży koni arabskich".

Szef organizacji zaapelował o "podjęcie odpowiednich kroków - przede wszystkim dla dobra zwierząt żyjących w stadninie".

 

"Tezy absurdalne i emocjonalne"

 

Lacinie odpowiedział prezes ANR Waldemar Humięcki.  

 

"Z ogromnym zdziwieniem odczytałem list, jaki zamieścił Pan na stronach ECAHO. W obliczu emocjonalnych, ale też i absurdalnych niestety tez, zawartych we wspomnianym liście, czuję się w obowiązku - jako zarząd organu nadzorującego Stadninę Koni Janów Podlaski – odpowiedzieć na zarzuty, jak również sprostować pomówienia i insynuacje, które zawarł Pan w swoim wystąpieniu na oficjalnej stronie organizacji, która od 30 lat ma na celu dbać o zachowywanie zasad fair play na międzynarodowym rynku hodowli koni arabskich" - tak zaczął swój list.

 

Podkreślił, że osoby odpowiedzialne za zarządzanie stadniną w Janowie Podlaskim "posiadają wszelkie kwalifikacje i nasze pełne zaufanie, potrzebne do skutecznego zarządzania i współpracy zarówno krajowej, jak i na forum międzynarodowym, w tym również z ECAHO".

 

- "Czuję się ponadto w obowiązku zauważyć, że niezwykle niepokojący jest fakt wyraźnego zaangażowania politycznego ECAHO w sytuację debaty politycznej w Polsce. Niestety bezspornym jest fakt, iż apolityczność prestiżowej organizacji jaką jest ECAHO nie została zachowana. Jakkolwiek jestem w stanie zrozumieć, że zmiany kadrowe na stanowiskach podmiotów stanowiących własność Rzeczpospolitej Polskiej mogą budzić negatywne odczucia wśród osób, które łączy przyjaźń i lojalność z poprzednim zarządem Stadniny Koni Janów Podlaski, to muszę wyraźnie wskazać, że uczucia nie powinny przesłaniać profesjonalnej oceny sytuacji związanej z hodowlą konia arabskiego w Polsce" - dodał szef ANR.

 

Zwrócił też uwagę, "że obraźliwe sformułowanie „this person”, które zawarł Pan w omawianym liście, a które skierował Pan pod adresem Mateusza Leniewicza-Jaworskiego – nowego członka zarządu Stadniny Koni Janów Podlaski, jest w najwyższym stopniu naganne".

 

Prokuratura bada, czy doszło do niegospodarności

 

Zmiany w Janowie Podlaskim budzą kontrowersje. Do tego w stadninie w ubiegłym tygodniu w nocy ze środy na czwartek padła klacz należąca do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones. Zwierzę wydzierżawione stadninie było warte niemal milion złotych.

 

W podobnych okolicznościach w październiku padła klacz Pianissima. Śmierć konia była jednym z powodów odwołania ze stanowiska długoletniego szefa stadniny Marka Treli. Dopuszczenie do śmierci klaczy było w ocenie ANR przejawem braku nadzoru weterynaryjnego.

 

Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi obecnie postępowanie sprawdzające w sprawie niegospodarności poprzednich władz stadniny. Do tego postępowania dołączono sprawę padłej klaczy Prerii.

 

polsatnews.pl