W pobliżu miejsca wypadku synowie kobiety rozwiesili ulotki informacyjne. - Nie mamy świadków naocznych, którzy mogliby nam wyjaśnić, jak to się stało, że mama wylądowała pod kołami autobusu, teraz leży w śpiączce i miała amputowaną nogę. Apelujemy do każdej osoby, która mogłaby nam coś wyjaśnić - powiedział Cezary Brzeski, syn poszkodowanej.

  

Kierowca autobusu nie zauważył wypadku i odjechał. Na pętli autobusowej czekała na niego policja. Mężczyzna był trzeźwy.  To pracownik z 10-letnim doświadczeniem. Został zawieszony w obowiązkach służbowych do czasu wyjaśnienia sprawy.

 

Autobus był sprawny, trzy dni przed wypadkiem przeszedł badania techniczne. Także policja nie miała zastrzeżeń do jego stanu technicznego.  

 

"Każde informacje mogą być kluczowe"

 

Od zdarzenia minęło sześć dni. Rodzina kobiety nie dotarła do żadnego świadka, ale policja ma relację jednego z nich. Mimo to funkcjonariusze apelują o zgłaszanie się kolejnych.


- Każde informacje mogą okazać się dla nas kluczowe. Może są osoby, które stały na przystanku lub podróżowały tym autobusem - powiedział Kamil Gołębiowski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.