W niedzielę zakończył się eksperyment "Poza sieci@" Fundacji "Dbam o mój z@sięg". Jak poinformował koordynator akcji Maciej Dębski, nie ma jeszcze dokładnych wyników i analiz, ale do organizatorów docierały informacje, że niektóre osoby już po 16 godzinach przerwały eksperyment. - Naprawdę trudno dzisiejszej młodzieży wytrzymać trzy doby odcięcia się od sieci. Część osób mówi jednak, że nie miała żadnych problemów - podkreślił Dębski.


Koordynator akcji zaznaczył, że międzynarodowe klasyfikacje chorób nie odnotowują fonoholizmu, jednak symptomy uzależnienia, które zauważyli socjologowie u młodzieży, są bardzo poważne. - To nie są tylko symptomy, że np. ktoś nie rozstaje się z telefonem. Często młodzież ma takie same cechy odstawienne, jak osoba uzależniona od alkoholu. Występuje agresja, niepokój, lęk i drżenie rąk oraz szybka chęć zaspokojenia i dorwania się do komórki - tłumaczył.


Rozmowa bez spoglądania w telefon nie lada wyzwaniem


Każdy uczestnik eksperymentu dostał specjalnie przygotowany dziennik, w którym miał pisać jak się czuje, co robi, z kim się spotyka i jak doszło do spotkania bez telefonu. – Z jednej strony dla nas to jest materiał badawczy, który będziemy analizować, z drugiej chcieliśmy pomóc młodzieży, żeby wylewała na kartkę to, co czuje i jak się zachowuje – wyjaśnił Dębski.


Dodatkowo w trakcie eksperymentu uczestnicy mieli do zrealizowania trzy zadania. Pierwszym było umówienie się ze znajomym na kawę bez korzystania z telefonu i internetu. Uczniowie musieli także porozmawiać z dziadkami o tym, jak wyglądał świat bez internetu. Trzecim zadaniem było stworzenie plakatu poświęconego uzależnieniom behawioralnym.


- Okazało się, że samo umówienie się na kawę nie było problemem, ale później prowadzenie rozmowy bez ciągłego korzystania i spoglądania w telefon dla niektórych było nie lada wyzwaniem. W wielu przypadkach ta rozmowa się za bardzo nie kleiła – zauważył Dębski.


Niezbędne wsparcie rodziny


– Nie spodziewaliśmy się, że aż tak ten eksperyment wpłynie na organizację dnia. Wydaje się, że te trzy dni wywróciły życie całego gospodarstwa domowego - zauważył Dębski w rozmowie z Beatą Cholewińską. - Niektórzy rodzice byli ogromnym wsparciem dla swoich pociech i szczerze mówiąc może nawet trochę nam "położyli" ten eksperyment, bo jego ideą było wywołanie pustki. Niektórzy rodzice tak się zaangażowali, że mocno wypełnili czas swoim dzieciom. A inni nie byli żadnym wsparciem, a nawet mówili z takim przekąsem "na pewno ci się nie uda" – dodał.


Dębski powiedział także, że Fundacja dostawała telefony nawet od rodziców, którzy mówili, że sami się nie spodziewali, ze oni są też tak mocno uzależnieni od tych nowych technologii.


- Nasza hipoteza jest taka, że bez wsparcia rodziny i najbliższych, młoda osoba nie będzie w sposób odpowiedzialny korzystać z telefonu i stanie się niewolnikiem tych urządzeń – podkreślił.

 

Polsat News