Abdeslama, który jest głównym podejrzanym w związku z zamachami w Paryżu, ujęto w piątek w Brukseli. Został on lekko postrzelony w nogę podczas zatrzymania. W sobotę oskarżono go o "terrorystyczne morderstwo" i osadzono w ściśle strzeżonym więzieniu w Brugii.

 

Reynders daje wiarę jego zeznaniom, ponieważ - jak oświadczył - "znaleźliśmy masę broni, ciężkiej broni podczas pierwszego dochodzenia i widzieliśmy wokół niego w Brukseli nową siatkę ludzi". - Odkryliśmy, że w terrorystyczne zamachy w Paryżu zaangażowanych było około 30 osób, ale jesteśmy pewni, że było ich więcej - powiedział belgijski minister.

 

Kryjówka w Brukseli

 

Po listopadowych zamachach w Paryżu, w których zginęło 130 ludzi, Abdeslam zniknął i ukrywał się w Brukseli, gdzie mieszkał wcześniej i razem z bratem prowadził bar w dzielnicy Molenbeek.

 

W ukrywaniu się w podupadłej okolicy zamieszkanej przez ludzi pochodzących z Afryki Północnej, niedaleko jego rodzinnego domu, pomagali mu rodzina, przyjaciele i drobni przestępcy. - Abdeslam, ukrywając się, polegał na rozległej sieci przyjaciół i krewnych, która już istniała w związku z handlem narkotykami i drobną przestępczością - powiedział prokurator federalny Frederic Van Leeuw belgijskiej telewizji RTBF. - Chodzi o solidarność sąsiadów i rodzin - dodał.

 

Abdeslama do Brukseli z Paryża przewieźli dwaj inni przyjaciele, a jeszcze inni przewozili go już w samej dzielnicy Molenbeek. W Molenbeek, w biednej części Brukseli, mało kto chciał rozmawiać o 26-letnim Abdelslamie z reporterami Reutera. Większość twierdzi, że to miły chłopak znany w okolicy. Jeden z mieszkańców powiedział jednak, że Abdeslam nie był jedynym, którego w tej dzielnicy pociągał radykalizm.

 

Zwiększenie nadzoru w dzielnicy

 

Minister Reynders obiecał zwiększenie nadzoru i inwigilacji nad takimi środowiskami, jak to, które pomagało ukrywać się Abdeslamowi. A to sugeruje, że policja nie może koncentrować się tylko na obserwowaniu osób chodzących do meczetów czy monitorowaniu mediów społecznościowych i przechwytywaniu komunikatów od bojowników w Syrii i Iraku.

 

- Nie sądzę, by Państwo Islamskie wydawało rozkazy przez 24 godziny na dobę. Byłoby to za proste dla nas - powiedział prokurator Van Leeuw. - Pracują na zasadzie wolnych strzelców, od czasu do czasu - dodał.

 

Belgijski minister sprawiedliwości Koen Geens poinformował, że zastosowana w przypadku Abdeslama procedura ekstradycyjna ogranicza możliwość apelacji i potrwa około dwóch miesięcy. Ekstradycji domaga się Francja. Kolejne oficjalne kroki prawne nastąpią w środę, kiedy Abdeslam stanie przed sądem w Brukseli.

 

PAP