Do zamachu samobójczego doszło w głównej dzielnicy handlowej i turystycznej Stambułu, na Alei Istiklal, szerokim bulwarze, zamkniętym dla ruchu kołowego. Po ataku ulica została zamknięta dla pieszych; na miejsce przyjechały karetki pogotowia i policja.

 

Tureckie media podały, że w zamachu zginęło trzech Izraelczyków i Irańczyk. Również premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział, że zabito trzech Izraelczyków; dodał też, że służby jego kraju sprawdzają, czy atak mógłby być wymierzony w izraelskich obywateli. Agencja AP poinformowała, powołując się na informacje uzyskane z Białego Domu, że wśród ofiar znalazło się także dwóch Amerykanów.

 

Wśród osób, które odniosły obrażenia, jest sześciu Izraelczyków, dwóch Irlandczyków, Islandczyk, Irańczyk, Niemiec i obywatel Dubaju. Sześcioro rannych jest w stanie ciężkim - poinformowała z kolei agencja AFP.

 

Organizacja Czerwona Gwiazda Dawida powiadomiła, że do Turcji wysłano dwa samoloty, by ewakuować rannych obywateli Izraela; według ministerstwa spraw zagranicznych jest ich co najmniej jedenastu.

 

Turcja zapowiada walkę z terrorystami

 

Premier Turcji Ahmet Davutoglu powiedział, że rząd będzie nadal zwalczał "centra terroryzmu" odpowiedzialne za takie "nieludzkie ataki".

 

Departament Stanu USA potępił atak. - Takie akty terroryzmu zwiększą tylko naszą determinację, by wspierać tych wszystkich w regionie (Bliskiego Wschodu - przyp. red.), którzy działają na rzecz pokoju i pojednania - oświadczył jego rzecznik John Kirby.

 

- Ten brutalny atak to tylko najnowsze wydarzenie w serii aktów przemocy wymierzonych w niewinnych cywili w Turcji - dodał Kirby, zapewniając, że USA "staną u boku zwego natowskiego sojusznika (...) i pozostaną w bliskim kontakcie z władzami Turcji podczas śledztwa" dotyczącego sobotniego zamachu.

 

Gubernator Vasip Sahin poinformował, że tureckie władze prowadzą dochodzenie w sprawie zamachu, a pogłoski o atakach w innych miejscach Stambułu są nieprawdziwe.

 

Jeden ze świadków widział policyjne śmigłowce krążące nad miejscem, gdzie doszło do zamachu. Turecka telewizja pokazywała ujęcia ludzi uciekających z miejsca ataku, do którego na razie nikt się nie przyznał.

 

Kolejny atak

 

13 marca także doszło do samobójczego zamachu - w Ankarze, w którym śmierć poniosło 37 osób, a 120 zostało rannych. Z kolei 17 lutego 29 osób zginęło, a kilkadziesiąt odniosło rany w stolicy Turcji w wybuchu samochodu pułapki. Do obu tych zamachów przyznało się zbrojne ugrupowanie "Sokoły Wolności Kurdystanu" (TAK), powiązane ze zdelegalizowaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu (PKK).

 

"Sokoły Wolności Kurdystanu" działają w południowej Turcji i północnym Iraku. Ugrupowanie to dąży do secesji Kurdystanu. Zdaniem ekspertów pojawienie się "Sokołów Wolności" na scenie politycznej było wynikiem rozłamów w PKK.

 

PAP