W imprezie rangi WTA obie zawodniczki spotkały się po raz dziesiąty i wszystkie mecze rozstrzygnęła na swoją korzyść Amerykanka. Radwańskiej tylko raz udało się ją pokonać - w Pucharze Hopmana, ale te rozgrywki traktowane są jako turniej towarzyski.

 

Mimo porażki na kalifornijskim korcie, po trwającej godzinę i 35 minut walce, polska tenisistka w poniedziałek zostanie wiceliderką rankingu WTA. Wróci na to miejsce po raz pierwszy od 8 września 2012 roku. Teraz udaje się w podróż do Miami, gdzie powalczy o kolejne punkty.

 

W pierwszym secie Amerykanka skończyła 19 piłek i miała 16 błędów własnych. Natomiast Polka skończyła siedem wymian i tylko pięć razy się myliła, ale to nie wystarczyło do odniesienia sukcesu.

 

Gdy w drugiej partii Radwańska przegrała siódmy gem z rzędu, rywalka prowadziła 0:3. Jednak krakowianka zdołała przerwać złą passę po tym, jak Serena wyrzuciła return. Po chwili popełniła ona podwójny błąd, parę następnych i Polka przełamała serwis Williams do zera, a na tablicy wynik zmienił się na 2:3.

 

Po świetnych zagraniach obu tenisistek, oklaskiwanych przez widownię, był remis 3:3, potem 4:4, 5:5 i ... 6:5 dla Radwańskiej. Kiedy wydawało się, że zwycięstwo w tym secie jest już na wyciągnięcie ręki, źle wybrała kierunek uderzenia, została minięta po krosie i losy pojedynku rozstrzygnęły się w tie breaku. A w tej partii karty rozdawała już tylko Williams, głównie potężnymi serwisami.

 

Radwańska rozpoczęła rywalizację w Indian Wells od "wolnego losu". Później wygrała - kolejno - ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą 6:3, 3:6, 7:5, Rumunką Monicą Niculescu 6:2, 6:1, Serbką Jeleną Jankovic 6:3, 6:3 i w ćwierćfinale z Czeszką Petrą Kvitovą 6:2, 7:6 (7-2).

 

Finałową rywalką Sereny Williams, która po raz ostatni triumfowała w tym turnieju w 2001 roku, będzie w niedzielę Białorusinka Wiktoria Azarenka lub Czeszka Karolina Pliskova.

 

PAP