Sobotnią manifestację zorganizowało nieformalne porozumienie Koalicja Zjednoczeni Przeciw Rasizmowi. W jej skład wchodzi między innymi Partia Razem, Partia Zieloni, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Pracownicza Demokracja. Na ulice wyszli z hasłem "Tak dla uchodźców" i "nie dla rasizmu".

 

Jesteśmy narodem emigrantów

 

Trasa marszu prowadziła Krakowskim Przedmieściem, ul. Świętokrzyską, na plac Powstańców Warszawy, następnie Świętokrzyską i Nowym Światem przed Sejm przy ul. Wiejskiej.

 

- Nam jest wstyd za tych wszystkich ludzi, którzy straszą imigrantami, chociaż sami jesteśmy narodem emigrantów. Chcemy się przeciwstawić kampanii nienawiści i straszenia ludzi - powiedział w Polsat News Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.

 

"Boimy się nieznanego"

 

- Jednocześnie chcemy powiedzieć o tym, że nikt tu się specjalnie nie wybiera. Dlatego że z jednej strony Polska nie jest krajem słynącym z opieki socjalnej, a z drugiej strony Polacy są postrzegani jako osoby wrogie obcym - ocenił Ikonowicz.

 

Ikonowicz zauważył, że na Placu Zamkowym w Warszawie zebrali się głównie osoby młode, które "jeżdżą po świecie i nie boją się tych ludzi".

 

- Boimy się nieznanego. Ludzie, którzy nienawidzą obcych, to są ludzie, którzy strasznie mało wiedzą i mało widzieli. My zapraszamy do otwarcia się na inne kultury i religie, na ten piękny świat - podsumował Ikonowicz.

 

"Nie chcemy wyrzutków w stolicy"

 

Przed Sejmem RP zgromadzili się przedstawiciele środowisk narodowych, którzy zorganizowali kontrmanifestację. Wykrzykując swoje hasła chcieli zakłócić przebieg marszu antyrasistowskiego.

 

Grupa skandowała "Wara z ulicy, nie chcemy wyrzutków w stolicy".

 

 

Polsat News