- Chciałbym podkreślić wielką odwagę prezydenta Baracka Obamy, ponieważ on wbrew większości republikańskiej w Kongresie zdecydował się kontynuować politykę normalizacji stosunków z Kubą – stwierdził Przemysław Hauser.

 

- To jest chyba jedyny sposób na rozmontowanie tego systemu. Nie miejmy złudzeń, tam nadal jest system socjalistyczny, który należy rozmontować.  Barack Obama robi to w sposób bardzo inteligentny, prowokując ich do reform, otwierając się na Kubę. Czym żywi się każdy reżim? Istnieniem wroga. Jutro jak wyląduje Obama, pierwszy od 88 lat prezydent USA na ziemi kubańskiej, przestaną istnieć Stany Zjednoczone jako śmiertelny wróg Kuby - dodał.

 

Historyczna wizyta

 

Zdaniem komentatorów rozpoczynającą się w niedzielę wizytą na Kubie, prezydent USA  pragnie nie tylko kontynuować  strategię otwarcia wobec wyspy, lecz także czyni kolejny gest na rzecz zmiany  starego wizerunku "imperium" w Ameryce Łacińskiej.

 

Wizyta na Kubie odległej od wybrzeży Florydy zaledwie o 90 mil nastąpi w 15 miesięcy po rozpoczęciu procesu zbliżenia Waszyngtonu z Hawaną.

 

- Rok 2016, ostatni rok prezydentury Baracka Obamy będzie szczególnie ważny, być może nawet historyczny dla Ameryki Łacińskiej, a prezydent pragnie go wykorzystać do maksimum - powiedziała Susan Rice,  doradczyni prezydenta USA ds. bezpieczeństwa.


Obserwatorzy w Ameryce Łacińskiej podkreślają, że inicjatywa papieża Jana Pawła II, który kończąc pielgrzymkę na Kubę w styczniu 1998 roku zaapelował do jej władz o "otwarcie się wobec świata", a do świata o "otwarcie wobec Kuby", zaczęła dawać bardziej konkretne owoce dopiero teraz.

 

Za prezydentury Obamy papieska dyplomacja utorowała poprzez swe dyskretne zabiegi drogę do przywrócenia stosunków dyplomatycznych Waszyngton-Hawana zerwanych w styczniu 1961 roku.

 

Obama upomni się o prawa człowieka

 

Prezydent Obama zapowiadając wizytę na Kubie podkreślił, że jednym z jego celów jest wywarcie wpływu na sytuację w dziedzinie przestrzegania praw człowieka w tym kraju. Uczynił to w momencie, gdy  opozycja polityczna na wyspie sygnalizuje, iż ponownie nasilają się szykany i krótkotrwałe aresztowania dysydentów.

 

- Nie jest to sprawa, w której pójdziemy na ustępstwa wobec rządu kubańskiego, ponieważ podjęliśmy bezpośrednie zobowiązania wobec narodu kubańskiego, że będziemy prowadzili szczere i zdecydowane rozmowy z rządem kubańskim – zadeklarował amerykański prezydent.

 

Jednak część kubańskiej opozycji wyraża niezadowolenie ze zbliżającej się wizyty amerykańskiego prezydenta, którą traktują jako "zaakceptowanie dyktatury". Generalnie opozycjoniści wewnątrz kraju i za granicą oceniając odwilż w stosunkach Waszyngton-Hawana, to podzielili się na dwa obozy - tych, którzy widzą w tym zbliżeniu szansę zbudowania społeczeństwa obywatelskiego i liberalizacji politycznej oraz na tych, którzy krytykują dialog amerykańsko-kubański jako "legitymizację dyktatorskiego reżimu".

 

Według Amnesty International, na Kubie nie ma obecnie więźniów sumienia, ale swobodne wypowiedzi na tematy polityczne często kończą się aresztowaniem, na ogół kilkugodzinnym.

 

polsatnews.pl, PAP