Wyjaśnił, że Grecja potrzebuje pomocy, by móc szybko analizować dane uchodźców, i liczy na to, że wesprze ją personel unijny.


Ateny oczekują na przyjazd około 2,3 tys. europejskich ekspertów, w tym tłumaczy, specjalistów do spraw bezpieczeństwa i urzędników służb imigracyjnych. - Oczywiście, żaden z tych ludzi jeszcze nie przyjechał - podkreślił Balafas.


- Grecy muszą wykonać "prace Herkulesa" - powiedział w piątek szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, przyznając, że organizacja odsyłania migrantów z Grecji do Turcji, czyli główne założenie porozumienia UE z Ankarą, spadnie przede wszystkim na władze Grecji.


Umowa z Turcją


W piątek w Brukseli przedstawiciele Unii Europejskiej i Ankary zawarli porozumienie, które ma pomóc zahamować falę migracyjną do Europy. Kluczową częścią tej umowy jest plan, zgodnie z którym Turcja będzie przyjmować z powrotem wszystkich imigrantów, którzy od 20 marca, czyli najbliższej niedzieli, przedostaną się nielegalnie na greckie wyspy.


W zamian UE ma wkrótce rozpocząć przejmowanie syryjskich uchodźców bezpośrednio z tureckich obozów; za każdego odesłanego z Grecji Syryjczyka Unia przejmie od Turcji jednego syryjskiego uchodźcę. To rozwiązanie ma być tymczasowe, a jego celem jest zniechęcenie uchodźców do nielegalnej przeprawy do Grecji oraz zniszczenie "modelu biznesowego" przemytników ludzi.


Dlatego KE będzie koordynować te działania. Aby wprowadzić plan w życie, potrzebnych będzie do pracy około 4 tysięcy ludzi z agencji Frontex, Europejskiego Biura Wsparcia w dziedzinie Azylu i z innych państw członkowskich - powiedział Juncker.


Koszt realizacji planu oszacował na 280-300 mln euro.

 

PAP