W oświadczeniu opublikowanym w drugą rocznicę proklamowania aneksji Krymu przez Rosję Unia zapowiedziała, że podtrzyma dotychczasowe sankcje dotyczące m.in. zakazu inwestowania przez europejskie firmy w wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego ze złóż znajdujących się na rosyjskich wodach Morza Czarnego.

 

"Unia Europejska w pełni utrzymuje politykę nieuznawania, prowadzoną m.in. przez środki o charakterze restrykcyjnym. (...) Unia Europejska wzywa ponownie państwa członkowskie ONZ do podjęcia podobnych kroków" - napisano w komunikacie Rady Europejskiej.

 

Do tej pory sankcje wobec Rosji zastosowały, poza UE, Stany Zjednoczone, Japonia, Australia czy Kanada. Jednak na podobne działania nie zdecydowały się np. Chiny i Brazylia.

 

UE i NATO są zaniepokojone m.in. rozmieszczaniem przez Rosję na Krymie systemów rakietowych ziemia-powietrze i do zwalczania jednostek morskich.

 

Media: przyłączenie Krymu błędem, do którego Rosja długo się nie przyzna

 

Proklamowanie aneksji Krymu przez Rosję w drugą rocznicę komentują lokalne media. - Przyłączenie Krymu stało się oczywistym błędem, do którego jeszcze długo nie przyzna się ani Kreml, ani większość obywateli Rosji - ocenia rosyjski dziennik "Wiedomosti". W "Rossijskiej Gaziecie" prezydent Krymu pisze, że dwa lata temu podjęto słuszny wybór.

 

Zdaniem niezależnego ekonomicznego dziennika "Wiedomosti" po wydarzeniach z marca 2014 roku w sposób nieodwracalny zmieniła się polityka Rosji. "Bezpośrednim następstwem operacji krymskiej stał się konflikt w Donbasie (...). Aspekty hybrydowe tej wojny, w której Rosja jakoby nie uczestniczy, zostały przeniesione na ogólne zasady polityki zagranicznej" - ocenia gazeta. "(Prezydent) Władimir Putin w ostatnich latach zajmuje się głównie polityką zagraniczną, ponieważ eksport (do tej sfery) technologii operacji specjalnych wydaje się oszałamiająco skuteczny" - wskazuje dziennik w artykule redakcyjnym.

 

W opinii gazety właśnie takim kolejnym projektem była operacja wojskowa w Syrii i otwarte pozostaje pytanie o możliwe następne projekty.

 

Rządowa "Rossijskaja Gazieta" opublikowała obszerny artykuł autorstwa prezydenta Krymu Siergieja Aksjonowa, który pisze, że mieszkańcy Krymu postrzegają obecnie "lata aneksji ukraińskiej jako odległą historię".

 

"W ciągu dwóch lat półwysep odwiedzili politycy i biznesmeni z Japonii, Chin, Francji, Włoch, Niemiec, Polski, Izraela i innych krajów. Coraz więcej ludzi na świecie dowiaduje się prawdy o rosyjskim Krymie, która przebija się przez mur kłamstwa i cenzury w zachodnich mediach" - pisze Aksjonow.

 

"Nie można powiedzieć, że presja z zewnątrz zupełnie nie odbiła się na krymskiej gospodarce, bo mimo wszystko zależność półwyspu od Ukrainy była znaczna w wielu aspektach. Ale nie doszło do katastrofy, na którą liczyli wrogowie Rosji i Krymu" - zauważa Aksjonow.

 

Przyznaje on, że "jednym z najbardziej bolesnych krymskich problemów pozostaje korupcja", a infrastruktura turystyczna nie odpowiada jeszcze standardom międzynarodowym. Jednocześnie Aksjonow wyraża w artykule nadzieję, że w tym roku półwysep przyjmie 6 milionów turystów.

 

PAP