Zdjęcia udostępnione przez policję wśród fanów wywołały sporo zamieszania. Mimo, że wcześniej wielokrotnie publikowano fotografie z miejsca tragedii i ponad 100 stron raportów policyjnych, nigdy nie pokazano broni, która miała muzykowi posłużyć do odebrania sobie życia.

 

Strzelbę na fotografiach prezentuje detektyw, Michael Ciesynski. W tej historii nie jest to postać przypadkowa. Pracujący w policji Ciesynski w 2014 roku dowiedział się, że trzy rolki filmu z aparatu, którym fotografowano dom lidera Nirvany, tuż po tym, jak ten odebrał sobie życie, nie zostały wywołane.

 

Zdecydował, że trzeba to zrobić, zanim rolki z aparatu ulegną zniszczeniu i policja bezpowrotnie straci materiał dowodowy. Po zapoznaniu się z fotografiami dwa lata temu, policja wydała oświadczenie, że dwadzieścia lat wcześniej śledczy doszli do prawidłowego wniosku, bo Cobain zabił się sam.

 

 

Fani nie wierzą w samobójstwo

 

Nawet to nie uspokoiło żądnych poznania "prawdy" fanów muzyka, którzy przez lata kolportowali informacje o tym, jakoby w kwietniu 1994 roku, tuż po tym, jak uzależniony od heroiny Cobain uciekł z kliniki odwykowej, muzyk został zamordowany, a policja tuszowała swoje niedociągnięcia podając za przyczynę jego śmierci samobójstwo.

 

Fanów wierzących w spiskową teorię nie przekonał nawet list pożegnalny, który Cobain zostawił.

 

Wyobraźnię wielbicieli twórczości Nirvany pobudził także film dokumentalny z ubiegłego roku, "Soaked in Bleach". W filmie prywatny detektyw wynajęty przez żonę Cobaina, Courtney Love, kwestionował oficjalną wersję zdarzeń, według muzyk zabił się sam.

 

Daily News