W piątek "Rzeczpospolita" napisała, że nowe informacje o wypadku na A4 z udziałem prezydenckiego samochodu wskazują, iż "w BOR świadomie narażano prezydenta na niebezpieczeństwo", a w dniu zdarzenia "popełniano też błąd za błędem". Według dziennika "w limuzynie Andrzeja Dudy założono oponę wycofaną z użycia; nowych w magazynie nie było".

 

Platforma po zapoznaniu się z tymi informacjami złożyła w piątek zawiadomienie do warszawskiej prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na narażeniu życia i zdrowia prezydenta Andrzeja Dudy poprzez przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Według posłów PO, przestępstw mogli dopuścić się szef BOR płk Andrzej Pawlikowski, jego zastępca i szef pionu logistyki Biura płk Jacek Lipski oraz szef ochrony prezydenta Bartosz Hebda. W uzasadnieniu zawiadomienia odwołano się do opisanych przez "Rz" przykładów możliwych naruszeń procedur; do pisma dołączono skan artykułu.

 

PO zadaje pytania

 

- Czy szef MSWiA znał ustalenia BOR ws. okoliczności wypadku? Czy poinformował o nich premier Szydło? Dlaczego były utajnione do czasu głosowania nad wotum nieufności wobec ministra Błaszczaka? - pytał rzecznik prasowy PO Jan Grabiec podczas porannego briefingu w Sejmie, odnosząc się do informacji "Rzeczpospolitej", że BOR zataił prawdziwe przyczyny wypadku, bo mogłyby doprowadzić do dymisji nowych szefów.

 

Grabiec przypomniał, że w tym tygodniu Sejm głosował nad dymisją Błaszczaka. - To jest ważna okoliczność, która powinna wpłynąć na sposób rozumienia tej sytuacji - powiedział o informacjach dziennika, że w aucie prezydenta założono oponę przeznaczoną do utylizacji. Prawie miesiąc prezydenckie bmw stało „na kołkach" i czekało na nowe ogumienie. 15 lutego w BOR zapadła decyzja o założeniu opony, która znajdowała się już w magazynie części wycofanych z eksploatacji. Zrobiono to, bo limuzyna była pilnie potrzebna.

 

Pytania dotyczące "bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie i jakości funkcjonowania procedur w państwie zarządzanym przez PiS" poslowie PO skierowali do ministra Błaszczaka i premier Beaty Szydło:


- Dlaczego (Błaszczak - red.) nie poinformował komisji administracji i spraw wewnętrznych o ustaleniach BOR dotyczących przyczyn wypadku prezydenta Andrzej Dudy?


- Dlaczego te okoliczności były utajnione do momentu głosowania nad wotum nieufności dla ministra Błaszczaka?


- Czy minister Błaszczak znał te okoliczności, czy poinformował o nich premier Beatę Szydło?


- Czy premier Szydło wiedziała o tym, jakie są prawdziwe, realne przyczyny wypadku prezydenta Andrzej Dudy i jaka jest odpowiedzialność BOR podległego ministrowi Błaszczakowi?


- Czy premier zataiła przed polskim Sejmem informacje o tych okolicznościach, obawiając się wpływu tych informacji na wynik głosowania na wotum nieufności dla jej ministra?

 

"Dramatyczne okoliczności"


Grabiec zaznaczył, że "okoliczności opisane przez »Rzeczpospolitą« są tak dramatyczne, że z całą pewnością natychmiast sytuacją w BOR powinna zająć się prokuratura".

 

- Zamierzamy złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na narażeniu życia i zdrowia poprzez przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy BOR - zapowiedział rzecznik PO.


Poseł Platformy podkreślił, że "decyzji w sprawach ochrony nie podejmują szeregowi funkcjonariusze".

 

- Te decyzje podejmowane są przez dowódców BOR,  w związku z tym muszą one ponieść odpowiedzialność za ten fakt – powiedział Grabiec. - W Polsce rządzonej przez PiS nie szanuje się procedur dotyczących bezpieczeństwa – dodał zaznaczając, że okoliczności wypadku prezydenta opisane przez "Rzeczpospolitą" bardzo przypominają okoliczności katastrofy smoleńskiej przedstawione przez państwową komisję badania wypadków lotniczych.

 

polsatnews.pl