Raz przebyta ospa wietrzna uodparnia organizm na zachorowania w przyszłości. Właśnie z tego powodu popularność zyskały tzw. ospa-party, czyli spotkania zdrowych dzieci z zarażonymi wirusem rówieśnikami. Panuje bowiem przekonanie, że "odchorowanie" ospy w dzieciństwie jest mniej uciążliwe, niż w dorosłym życiu.

 

- Apelujemy od wielu lat do rodziców, by szczepili dziecko przeciwko ospie wietrznej, a nie zarażali specjalnie, bo to nie jest metoda zachorowania na chorobę – powiedziała Polsat News prof. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii. Dodaje, że  w niektórych przypadkach nawet u zdrowych dzieci ospa może okazać się bardzo ciężka, a nawet śmiertelna.

 

A szczepienia są bezpłatne od 1 roku życia. - Apeluję do rodziców, aby nas wsparli w informowaniu innych, że to jest naprawdę groźna choroba - powiedziała prof. Jackowska.

 

Śmiertelna ofiara "ospa-party"

 

Półtoraroczne dziecko miało w czwartek trafić na izbę przyjęć warszawskiego szpitala. Nie udało się go uratować. Wcześniej uczestniczyło w tzw. "ospa-party".

 

- Nie mam dokładnych informacji medycznych, czy dziecko trafiło do szpitala zbyt późno. Na pewno wiemy, że miało ospę wietrzną. Rozwinęło się powikłanie związane prawdopodobnie z zakażeniem ciężką bakterią - wyjaśniła pediatra.

 

Prof. Teresa Jackowska zaleciła dyrektorowi szpitala, w którym zmarło dziecko zawiadomienie organów ścigania. - Każdy zgon, który ma miejsce w szpitalu w ciągu 24h podlega procedurom sądowym - stwierdziła.

 

To nie pierwsza śmiertelna ofiara "ospa-party". W 2014 roku po próbie zarażenia dziecka ospą wietrzną zmarł 2-latek we wrocławskim szpitalu.

 

 

Lizak z wirusem

 

"Ospa-party" to moda, która przyszła do Polski ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. To jednak nie jedyna metoda stosowana tam przez rodziców, by uodpornić dzieci na odrę czy ospę wietrzną. Na czarnym rynku pojawiły się…  lizaki z wirusem.

 

Użyte przez zakażone dzieci lizaki są ponownie pakowane i wysyłane do tych, którzy chcą uodpornić swoje dzieci, a nie chcą korzystać z "ospa-party".

 

Lekarze mówią, że metoda ta nie jest skuteczna. Może natomiast być powodem zakażenia inną chorobą, na przykład żółtaczką.

 

W USA i Anglii procederem zainteresował się wymiar sprawiedliwości. Rodzice, którzy sprzedawali lizaki z wirusem byli zatrzymywani, a nawet aresztowani.

 

 

Polsat News