"Kary za błędy, które doprowadziły wówczas do śmierci 42 osób, są w dużej mierze administracyjne" - pisze agencja Associated Press. Jednak w niektórych przypadkach nałożone kary są "na tyle surowe, że właściwie likwidują szanse na ewentualny awans" - komentowali urzędnicy, którzy chcieli pozostać anonimowymi.

 

"Na liście ukaranych pracowników znaleźli się oficerowie, ale nie było na niej żadnych generałów" - podaje AP. Wiadomo, że niektórych zawieszono w obowiązkach, jednak w tej kwestii nie podano więcej szczegółów.

 

MsF żąda niezależnego śledztwa i wstrzymuje się od komentowania sprawy

 

- Lekarze bez Granic nie będą komentować tych działań, dopóki Pentagon nie upubliczni swojej decyzji lub nie zakomunikuje jej bezpośrednio organizacji - powiedziała rzeczniczka MsF Sandra Murillo.

 

Z raportu śledczych Pentagonu wynika, że bombardowanie - do którego doszło w nocy z 2-3 października było możliwym do uniknięcia wypadkiem, spowodowanym głównie błędami człowieka. Jednak według MsF Amerykanie "złamali zasady wojny".

 

Główne śledztwo prowadzone w tej sprawie przez armię USA zakończyło się w połowie listopada, jednak jego wynik nie został jeszcze podany do wiadomości publicznej. Jednocześnie MsF domaga się przeprowadzenia niezależnego śledztwa.

 

PAP