We wtorek kandydatura Janusza Wojciechowskiego do ETO została negatywnie zaopiniowana przez komisję Parlamentu Europejskiego ds. kontroli budżetowej. Jak twierdzą źródła w PE, politykowi PiS nie udało się rozwiać wątpliwości komisji dotyczących jego niezależności politycznej po ewentualnym powołaniu go na stanowisko. W tajnym głosowaniu za kandydaturą Wojciechowskiego opowiedziało się 9 eurodeputowanych, przeciw było 12, a 5 wstrzymało się od głosu.

 

Europosłowie PiS zarzucili Platformie Obywatelskiej, że zablokowała kandydaturę Wojciechowskiego. Z PO w komisji kontroli budżetowej zasiada Julia Pitera. Podczas przesłuchania kandydata na posiedzeniu komisji pytania o jego stosunek do sporu o Trybunał Konstytucyjny zadawała ona, a także europosłanka Platformy Róża Thun.

 

Przyszłość Tuska w Unii

 

Pytany, czy dopuszcza możliwość, że Tusk nie dostanie poparcia polskiego rządu, jeśli będzie się starał o drugą kadencję na stanowisku szefa Rady Europejskiej, Szymański odparł: - Wszystko jest możliwe. To zależy od oceny pracy Donalda Tuska, od okoliczności politycznych, ale to nie jest naturalna opcja.

 

- Do tej pory przynajmniej, być może do sprawy posła Wojciechowskiego żyliśmy w takim świecie, w którym byliśmy przekonani, że Polacy powinni się popierać na wszystkie możliwe stanowiska międzynarodowe, w tym europejskie - dodał. Stwierdził, że sprawa posła Wojciechowskiego "pokazuje, że nie wszyscy chcą się trzymać tego dobrego standardu. To nas trochę smuci, ale zachowujemy też proporcje. Przyglądamy się tej sytuacji"

 

2,5-roczna kadencja Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej upłynie z końcem maja przyszłego roku. Gdy Polak obejmował tę funkcję sygnalizowano, że miałby ją pełnić przez dwie kadencje, tak jak jego poprzednik Belg Herman Van Rompuy. Pod koniec bieżącego roku bądź na początku 2017 r. unijni przywódcy powinni podjąć decyzję, czy chcą, by Tusk został na tym stanowisku przez kolejne 2,5 roku, czy też powołają kogoś innego.

 

Kandydatów na szefa Rady Europejskiej wyłania się w procesie nieformalnych konsultacji między krajami UE, które prowadzi przywódca kraju pełniącego prezydencję w UE albo też sam szef RE, który szuka swojego następcy. Formalnie do wyboru przewodniczącego tej instytucji wystarczy poparcie kwalifikowanej większości głosów w Radzie Europejskiej, ale w praktyce dąży się do konsensusu, aby nie osłabiać pozycji przyszłego przewodniczącego. Trudno byłoby też wybrać osobę, która nie miałaby poparcia rządu państwa, z którego pochodzi.

 

Platforma: utrącenie Polaka z ważnej pozycji w Unii to polityczna głupota

 

Przebywający w środę w Brukseli szef PO Grzegorz Schetyna podkreślił, że brak pozytywnej rekomendacji dla Wojciechowskiego nie ma żadnego związku z przedłużeniem kadencji szefa Rady Europejskiej. Jak mówił, nie wyobraża sobie sytuacji, by polski rząd nie poparł Tuska na drugą kadencję.

 

Zauważył, że Polska ma zarezerwowane miejsce w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. - Mogę tylko prosić panią premier Beatę Szydło czy prezesa Jarosława Kaczyńskiego, żeby wskazana osoba była na tyle merytorycznie przygotowana, by przekonać eurodeputowanych do głosowania za swoją kandydaturą - powiedział dziennikarzom Schetyna.

 

Zdaniem europosła PO Janusza Lewandowskiego, Wojciechowski jako kandydat do ETO nie przekonał komisji PE o tym, że "nie firmuje łamania porządku konstytucyjnego przez polski rząd". Lewandowski uważa, że polski rząd może wrócić do poprzedniego kandydata, którym był b. szef Rządowego Centrum Legislacji Maciej Berek. Zgłosił go poprzedni rząd, ale obecny wycofał tę kandydaturę.

 

Odnosząc się do kwestii poparcia dla kandydatury Tuska Lewandowski ocenił, że "utrącenie Polaka, który zajmuje ważną pozycję w UE, byłoby z punktu widzenia racji stanu Polski polityczną głupotą i taką małą zemstą".

 

PAP