Złodziej lub złodzieje dostali się na plebanię od strony kościoła wybijając szybę. Mieli ułatwione zadanie, gdyż budynek parafii jest jeszcze w budowie, jedynie część jest użytkowana. Nie było również proboszcza, który jest na razie jedyną osobą mieszkającą na plebanii.


Znajdujący się w budowie obiekt nie był monitorowany, nie posiadał też żadnego alarmu. - Zabezpieczyliśmy ślady, które pomogą nam ustalić sprawcę bądź sprawców - powiedział polsatnews.pl kom. Przemysław Kimon, rzecznik zachodniopomorskiej policji.

 

Początkowo nie zauważono zniknięcia fragmentów szat papieża

 

Komisarz przyznał, że policja nie miała informacji, iż z plebani skradziono również relikwie papieża. - Zgłoszenie dotyczyło kradzieży medalików, łańcuszków i pieniędzy. W sumie całość strat to kilka tysięcy złotych - wyjaśnił kom. Kimon. Dodając, że o kradzieży relikwii policja dowiedziała się od dziennikarzy. - Ksiądz proboszcz obiecał przyjechać do nas o g. 19 i złożyć wyjaśnienia - powiedział.


Ks. Marek Maciążek, proboszcz parafii św. Tomasza Apostoła w Szczecinie potwierdził w rozmowie z polsatnews.pl, że początkowo nie zgłosił kradzieży fragmentów papieskiej szaty. - Nie zauważyłem tego. Dopiero po powrocie z policji, gdzie składałem zawiadomienie o włamaniu, dokładnie sprawdziłem czego brakuje - powiedział ks. Marek Maciążek. – Został tylko certyfikat autentyczności - dodał.

 

"Pozostaje nam modlić się"


Proboszcz zapewnił, że złoży w czwartek wieczorem dodatkowe wyjaśnienia na policji. Przyznał, że od chwili odkrycia zaginięcia fragmentów szaty Jana Pawła II zupełnie przestały się liczyć inne straty. - To wszystko nie było wiele warte, ale ubolewamy nad stratą relikwii - powiedział. - Pozostaje nam modlić się, żeby złodzieje tego nie wyrzucili, bo uznają, że relikwie nie są dla nich nic warte - dodał i zaapelował: - Przebaczamy złodziejom, ale niech zwrócą relikwię.