Na konferencji prasowej wieńczącej protest pod KPRM przedstawiciele Razem poinformowali, że składają w sprawie braku ogłoszenia wyroku Trybunału do premier Szydło "wezwanie do usunięcia naruszenia prawa". Ma to umożliwić ugrupowaniu - w razie, gdyby w ciągu 30 dni premier nie zdecydowała się na zmianę decyzji - skierowanie sprawy do sądu administracyjnego.

 

Licznik KOD nie zniknie

 

Przed siedzibą kancelarii nadal stał będzie licznik dni, które upłynęły od wydania orzeczenia TK ws. nowelizacji ustawy o Trybunale autorstwa PiS, ustawiony tam w środę przez Komitet Obrony Demokracji. Poza tym pikietować nadal będzie Komitet Obrony Demokracji Przed PiS-em - organizacja, która utożsamia się z szyldem KOD, ale sprzeciwia się przywództwu Mateusza Kijowskiego. Jeden z liderów organizacji, Andrzej Miszk, ogłosił w czwartek rozpoczęcie głodówki w intencji opublikowania przez rząd orzeczenia TK.

 

- Minął tydzień od orzeczenia TK i ten tydzień wystarczyłby do "niezwłocznego" opublikowania tego wyroku. Byliśmy tutaj przez ten tydzień, dzień i noc, żeby przypominać Beacie Szydło o tym, że nikt nie stoi ponad konstytucją, a na fasadzie kancelarii prezesa Rady Ministrów wyświetlaliśmy wyrok, którego rząd Beaty Szydło nie chce opublikować. Liczyliśmy na otrzeźwienie rządu, ale Beata Szydło wciąż uparcie utrzymuje, że chce łamać prawo. Za tę aferę, którą rozpętał PiS, zapłacą zwykli obywatele, bo to oni teraz nie wiedzą, którego prawa mają przestrzegać - mówiła Dorota Budacz z Partii Razem.

 

Walka na drodze prawnej

 

Jej partyjny kolega Piotr Barczak poinformował natomiast, że w czwartek Razem skieruje do KPRM wezwanie do usunięcia naruszenia prawa. - Jest to pierwszy krok na drodze do skierowania tej sprawy pod rozstrzygnięcie sądów administracyjnych. Do tej pory pani premier odmawiała publikacji wyroku. Jeżeli dalej pozostawać będzie w zwłoce, pomimo naszego wezwania, skierujemy skargę na bezczynność do sądu administracyjnego, aby mógł on rozstrzygnąć tę sprawę. (...) Wtedy sąd będzie mógł wezwać czy przymusić panią premier do wykonania tego obowiązku, który na niej ustawowo spoczywa - powiedział.

 

Dopytywany przez dziennikarzy o to, ile czasu będzie musiało minąć od wystosowania wezwania do skierowania sprawy do sądu administracyjnego, Barczak odpowiedział, że premier Szydło będzie miała 30 dni na zastosowanie się do wezwania lub przedstawienie stanowiska w tej sprawie. - Jeżeli żadnego stanowiska nie zajmie bądź też sformułuje odmowę wykonania swojego obowiązku, wówczas będziemy mieli 30 dni na to, aby wnieść skargę na bezczynność do sądu administracyjnego - wyjaśnił.

 

Dziennikarze pytali też działaczy Razem, czy ewentualny wyrok sądu administracyjnego byłby dla Szydło wiążący. Barczak stwierdził, że wyrok sądu jest wiążący "tak samo jak wyrok Trybunału". - Oczywiście nie możemy odpowiadać za to, jak zachowa się pani premier; niemniej jednak niewykonanie wyroku sądowego, podobnie jak brak publikacji wyroku, stanowić będzie naruszenie prawa, za które pani premier ponosić będzie odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu - zaznaczył.

 

Odnosząc się do pytania dziennikarzy o przewidywany czas trwania ewentualnego procesu przed sądem administracyjnym Barczak ocenił, że "niewątpliwie jest to sprawa, która potrwa", ponieważ "procedowanie w polskich sądach jest dość czasochłonne". - Niemniej jednak jest to przynajmniej jakaś szansa na rozwiązanie tego sporu. Miejmy też nadzieję, że sąd, mając na uwadze wagę tej sprawy, nada jej odpowiedni bieg, aby została rozstrzygnięta jak najszybciej - dodał.

 

PAP