Wystosowany przez pięciu posłów do Izby Gmin i przywódcę antyunijnej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) Nigela Farage'a list głosi, że nawet gdyby w trakcie swej kwietniowej wizyty w Wielkiej Brytanii Obama przedstawił tylko "pasywne dyplomatyczne zalecenie" w tej sprawie, postąpiłby niedemokratycznie. Prezydent USA dał już jasno do zrozumienia, że życzy sobie, by w wyznaczonym na 23 czerwca referendum Brytyjczycy zagłosowali za pozostaniem w UE.

 

Jak wskazali sygnatariusze listu, ingerencja w debatę wokół Brexitu oznaczałaby "niefortunny kamień milowy" prezydentury Obamy. Według nich "imperatywem jest to, że w kwestii wyjścia z UE nie decydują zagraniczni politycy lub obce interesy".

 

"Reżimowa" Unia Europejska

 

Silnie zaangażowany w kampanię na rzecz Brexitu burmistrz Londynu Boris Johnson opublikował w poniedziałek oświadczenie określające postawę Obamy jako przejaw "oburzającej i przekraczającej wszelkie granice hipokryzji". Zadał przy tym pytanie: "Czy możecie sobie wyobrazić Amerykanów podporządkowujących swą demokrację reżimowi takiego rodzaju, jaki mamy w UE?".

 

PAP