W czwartek po południu Sąd Rejonowy w Gdyni przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o aresztowaniu podejrzanych na dwa miesiące.

 

"Chcieli wymazania numerów identyfikacyjnych broni"


Trzech obywateli Holandii turecko-marokańskiego pochodzenia próbowało kupić broń w poniedziałek po południu. Zwrócili na siebie uwagę sprzedawców zachowaniem i strojem: mieli na sobie dresy i klapki.


Mężczyźni za nielegalne nabycie broni zaproponowali sprzedawcy 5 tys. dolarów od sztuki (ok. 19 tys. zł). Normalna cena sztuki takiej broni to ok. 2,5 tys. zł.


– Nie zgodziliśmy się. Twierdziliśmy, że nie sprzedajemy tej broni. Naciskali, twierdząc, że od razu na miejscu moglibyśmy wymazać nr identyfikacyjny broni - relacjonował właściciel sklepu Cezariusz Stolarczyk, były żołnierz. Mężczyźni kupili tylko gaz pieprzowy, który dostępny jest bez zezwolenia.

 

"Znali się na broni"


- Mieli bardzo dobrą wiedzę na temat tej broni. Wszystko wiedzieli, co do milimetrów, do obsługi, nazwy, widać było, że byli przeszkoleni – podkreślił Stolarczyk.


Stolarczyk przyznaje, że obawiał się, iż mężczyźni mogą mieć powiązania z terroryzmem. - Zacząłem się zastanawiać, czy oni nie chcieli siłowo zabrać tej broni. Zdziwili się tylko, bo było nas trochę więcej, niż mogli się spodziewać i po prostu zmienili taktykę - dodał.


Sprzedawca usiłował zobaczyć dokumenty mężczyzn podczas sprzedaży gazu pieprzowego, a właściciel sklepu dyskretnie nagrywał film z próby transakcji. Próbował także zrobić zdjęcie tablicy rejestracyjnej samochodu, którym przyjechli, ale mężczyźni skutecznie ukrywali wszelkie informacje identyfikacyjne. 


Antyterroryści musieli użyć paralizatora


Po wyjściu mężczyzn ze sklepu Stolarczyk zawiadomił policję. Funkcjonariusze poszukiwali podejrzanych przez kilka godzin. Znaleziono ich na parkingu podziemnym jednego z centrów handlowych.


W zatrzymaniu uczestniczyli antyterroryści. Podczas akcji Holendrzy nie chcieli wykonywać poleceń funkcjonariuszy, sięgali także do wewnętrznych kieszeni kurtki. Policjanci użyli wobec nich paralizatorów. Przy przeszukaniu okazało się,  że mężczyźni nie mają przy sobie żadnych niebezpiecznych przedmiotów.


W hotelu, w którym się zatrzymali, znaleziono kupiony wcześniej gaz pieprzowy i urządzenia do uruchamiania samochodów.


Mężczyźni przyjechali do Polski autem, które obecnie sprawdza policja. W Holandii byli wielokrotnie notowani za posiadanie broni palnej oraz napady z jej użyciem, a także kradzieże, m.in. samochodów.


Prokuratura i policja nie udzielają informacji na temat podejrzanych oraz przebiegu śledztwa. Nie wiadomo, czy mężczyźni mają powiązania z terroryzmem.

 

rmf24.pl, Polsat News