Cysterna strażakom jest niezbędna, zwłaszcza, gdy muszą wyjeżdżać do gaszenia pożarów w mniejszych miejscowościach, w których dostęp do sieci wodociągowej może być utrudniony.

 

Kiedy strażakom z Ochotniczej Straży Pożarnej popsuł się ich beczkowóz marki Jelcz stanęli przed poważnym problemem. Remont byłby drogi, a kupno nowego wozu nie wchodziło w grę: kosztowałby ponad 300 tys. zł i pochłonął niemal połowę budżetu, który Strzelce Opolskie przeznaczają na wszystkie 12 jednostek OSP, działająych w gminie.

 

Strażacy z Kadłuba postanowili działać. Dowiedzieli się, że szef firmy, która dostarcza mleko do miejscowej mleczarni będzie wymieniał auto na nowsze. - Dogadaliśmy się z właścicielem i zgodził się wystawić go do sprzedaży po okazyjnej cenie. Razem z przeróbkami, w tym malowaniem i doposażeniem w niebieskie koguty, specjalistyczną pompę i węże, kosztował nas 85 tys. zł - powiedział polsatnews.pl Jan Ploch, prezes OSP Kadłub.

 

 

Woda w Kadłubie ma najszybszy transport


Zadowolone są też władze gminy, i to nie tylko dlatego, że zaoszczędziły pieniądze. - Strażacki wóz będzie także służył jako cysterna dowożąca wodę w razie awarii sieci wodociągowych. Do te pory gmina nie miała takiego wozu i to był chyba decydujący argument, który przekonał gminnych urzędników, by dać nam pieniądze na przeróbkę mlekowozu - stwierdził Ploch.

 

Wyjaśnił, że zmiana przeznaczenia samochodu ze strażackiego beczkowozu na cysternę dowożącą pitną wodę jest prosta i trwa zaledwie pół godziny. 

 

Teraz w Kadłubie nie tylko mleko ma najszybszy transport - co było powszechnie wiadomo za sprawą słynnego dialogu z filmu Stanisława Barei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz". Teraz w gminie najszybszy transport będzie miała także woda, bo dowożna może być na strażackim sygnale.

 

 

Wyremontowany i przystosowany do potrzeb strażaków mlekowóz pomyślnie przeszedł przegląd techniczny i jest gotowy do działań "bojowych".