- W tym roku na stokach nie doszło do tragicznych zdarzeń. Nikt nie stracił życia, co zdarzało się w przeszłości. Niektóre nasze akcje były jednak poważne. Dla przykładu na początku roku wspólnie z policją poszukiwaliśmy mężczyzny, który informował, że idzie w góry popełnić samobójstwo. Gdy dotarliśmy do niego był bardzo agresywny. Znajdował się pod wpływem narkotyków - przypomniał Siodłak.

 

Do tragedii omal nie doszło kilka dni temu na Szyndzielni w Bielsku-Białej. Góra, która leży w granicach miasta, jest celem spacerów wielu mieszkańców i bywa przez nich bagatelizowana. Respekt jest jednak niezbędny.

 

Większość interwencji dotyczyła narciarzy

 

- Czasem, gdy u jej stóp pada deszcz, powyżej 800 m npm jest mroźno i występuje zamieć śnieżna. Szlaki są wtedy bardzo śliskie. Ostatnio turysta schodząc ścieżką przewrócił się doznając urazu miednicy. Pękł mu też wyświetlacz telefonu, ale ostatecznie dodzwonił się do GOPR. Naprawdę, niewiele brakowało, by w tych warunkach doszło do tragedii - powiedział zastępca naczelnika grupy beskidzkiej GOPR Tomasz Jano.

 

Jak dodał, większość interwencji tej zimy dotyczyła narciarzy i wydarzyła się na stokach podczas ferii. - Najczęściej mieliśmy do czynienia z urazami kończyn - skręceniami stawów, zerwaniem wiązadeł, ale także złamaniami rąk czy nóg. Zdarzyły się także poważniejsze urazy kręgosłupa lub głowy - przyznał.

 

- Kilkukrotnie wzywaliśmy śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który transportował poszkodowanych do szpitala - powiedział Jano.

 

Sezon narciarski znów w pełni

 

GOPR jako przyczynę większości wypadków podaje brawurę, lekkomyślność i niewielkie umiejętności narciarzy.

 

Aktualnie warunki na większości tras narciarskich w Beskidach są dobre. Poprawiły je ostatnie opady śniegu. Jego pokrywa wynosi od 15 do 40-50 cm. Wiceszef beskidzkich goprowców dodał, że w najbliższy weekend ośrodki będą funkcjonowały. Jeśli nie nastanie poważne ocieplenie, to na nartach będzie można zjeżdżać również w święta.

 

Grupa Beskidzka GOPR zrzesza ok. 400 ratowników. Zasięgiem swego działania obejmuje teren od Bramy Morawskiej po Babią Górę.

 

PAP