Kamil Maliszewski z Domu Maklerskiego mBanku ocenia, że pogorszenie się nastrojów na globalnych rynkach oraz dane o inflacji z Polski okazały się wystarczające, aby zachęcić inwestorów do sprzedaży złotego.

 

- Poznaliśmy raport KNF na temat skutków prezydenckiej ustawy dotyczącej kredytów walutowych, co dodatkowo pogorszyło sytuację na giełdzie w Warszawie. Komunikacja Rady Polityki Pieniężnej po posiedzeniu w ubiegły piątek była pozytywnym impulsem dla złotego, gdyż nie pojawiło się w niej zbyt wiele odniesień do możliwej obniżki stóp procentowych. Jednak dzisiejsze dane na temat inflacji, która wyniosła w lutym -0.8 proc., okazały się rozczarowujące i wydaje się, że w takich okolicznościach, niezależnie od komunikacji RPP inwestorzy nadal będą spodziewali się obniżek stóp procentowych w Polsce - powiedział.

 

Jego zdaniem z wtorkowych danych wynika, że z deflacji polska gospodarka zacznie wychodzić najprawdopodobniej dopiero pod koniec III kwartału. - W tej sytuacji kurs euro powędrował dziś w okolice 4,30 zł i dalszy rozwój wydarzeń zależeć będzie od tego jak rynki zareagują na jutrzejszą decyzję Fed oraz pierwszych komentarzy, które poznamy w związku z opinią KNF, wskazującą na poważne ryzyko dla sektora bankowego płynące z prezydenckiej propozycji - stwierdził Kamil Maliszewski. - Koszty, które według Komisji Nadzoru Finansowego to nawet ponad 60 mld złotych mogłoby spowodować spore spustoszenie w sektorze, ciągnąć w dół indeksy warszawskiej giełdy oraz złotego - dodał.

 

Dla złotego ważne też będzie posiedzenie amerykańskiego banku centralnego  

 

Konrad Ryczko z Domu Maklerskiego BOŚ zwraca uwagę, że w trakcie wtorkowego handlu złoty pozostawał pod presją w oczekiwaniu na środowe zakończenie posiedzenia Fed.

 

- Inwestorzy obawiają się możliwego, bardziej jastrzębiego stanowiska Janet Yellen (szefowej Fed - red), które mogłoby umocnić dolara. Gdy dodamy do tego spadki na rynku ropy wyłania się nam niekorzystny obraz czynników dla walut rynków wschodzących, nie tylko złotego - podkreślił analityk.

 

Ryczko zaznacza też, że złoty "pozostawał pod wpływem czynników globalnych, nie reagując znacząco na krajowe dane makro". W ramach tych danych, dodaje, "otrzymaliśmy pakiet danych dotyczący inflacji, który potwierdza presję deflacyjną w Polsce oraz stanowi argument za wzrostem prawdopodobieństwa obniżek stóp przez RPP".

 

PAP