Samochód, którym Józef Frontczak jechał na targ, odnaleziono zatopiony w Warcie. Dotarto do niego po śladach, które wskazał policji jeden z mieszkańców.

 

Policja zastrzega, że nie przesądza, iż odnaleziony samochód należy do zaginionego. - Dopóki nie wyciągniemy auta na brzeg nie możemy z całą pewnością stwierdzić, że to auto zaginionego - powiedział Polsat News sierż. sztab. Krzysztof Jóźwiak, rzecznik policji w Kole. Przyznał jednocześnie, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest to auto osoby poszukiwanej.

 

- W tej chwili są prowadzone szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. Zarówno śladów wjazdu do rzeki jak i miejsca, gdzie znajduje się to auto - powiedział sierż. sztab. Jóźwiak.


W poszukiwaniach policja wykorzystuje drona, śmigłowiec, łodzie i psy tropiące. Od kilku dni przeczesywane są lasy w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu. Do tej pory bez skutku.